Derwid – skrywane oblicze Witolda Lutosławskiego: Kontekst

Witold Lutosławski tworząc zamówione przez Władysława Szpilmana piosenki, nie był debiutantem na polu lżejszej muzy. Doświadczenia wyniesione z działalności muzycznej prowadzonej wraz z Andrzejem Panufnikiem w kawiarniach Aria, U Aktorek oraz Sztuka i Moda zaowocowały powstaniem szeregu kompozycji na użytek tych występów. Część z nich, mniej lub bardziej improwizowana, nie dotrwała do naszych czasów, każdemu wielbicielowi muzyki Lutosławskiego znane są już jednak Wariacje na temat Paganiniego na dwa fortepiany, owoc współpracy obu kompozytorów-pianistów. Warto przypomnieć wspomnienie samego Panufnika o tym okresie:

„czasami dla żartu graliśmy jazz, zwłaszcza Duke’a Ellingtona i najlepszych Amerykanów, a nawet, co było niebezpieczne, muzykę zakazanych kompozytorów żydowskich, takich jak Gershwin. Niekiedy, aby uniknąć nudy, jako, że graliśmy codziennie, wystawialiśmy się na całkiem inne ryzyko, improwizując własne utwory jazzowe. Przed rozpoczęciem rysowaliśmy diagram określający tempo i przebieg harmoniczny w określonej liczbie taktów. Posługując się takim świstkiem papieru wymyślaliśmy melodię, kontrapunkty, formuły rytmiczne, ryzykując, że któregoś z nas poniesie nieokiełznana wyobraźnia. Nigdy jednak nie ujawnialiśmy przed publicznością naszej tajemnicy, że improwizujemy zamiast wykonywać starannie skomponowane i przygotowane utwory”.

Dodatkowo, częste w okresie powojennym sięganie po melodie ludowe i tradycyjne przyzwyczaiło Lutosławskiego do bardziej przystępnego, bliskiego rozrywce opracowania istniejących modeli przy pomocy własnego języka. Przykładem może być tu zbiór kolęd, po mistrzowsku obudowanych wyszukaną harmonią, a jednak wciąż przystępnych w odbiorze dla niewymagającego słuchacza. Stąd już tylko krok do skomponowania utworu lżejszego kalibru w całości – począwszy od wokalnej linii melodycznej a skończywszy na zabiegach fakturalnych i harmonicznych. Uzupełniając ten wątek, warto nadmienić, iż muzyka taneczna w pierwszej połowie XX wieku zdążyła już wkroczyć na dobre do dziedziny muzyki poważnej, czego najlepszym dowodem są inspirowane jazzem kompozycje Igora Strawińskiego, na naszym zaś podwórku trudno o lepszy przykład, niż tanga i songi kabaretowe mistrzowsko wplecione w partyturę dodekafonicznej opery I Martimonio con varicioni wibitnego polskiego kompozytora Józefa Koffera.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Grudzień 2013 Derwid – skrywane oblicze Witolda Lutosławskiego: Kontekst