Na początek...

Michał Tabaczyński Michał Tabaczyński

To, czy dla naszego osobistego dobra, zadowolenia, spokoju lub komfortu (na czym tam komu najbardziej zależy) lepsza jest aktywność, czy bezruch, nie jest do końca rozstrzygnięte. Aktywność – jak uczy filozofia – prowadzi do cierpienia, jest tego cierpienia praprzyczyną i nieodzownym składnikiem. Kto działa, cierpi. W tym samym czasie psychologia i nauki społeczne dowodzą, że aktywność dla dobra społeczności, w której żyjemy, działania podejmowane dla dobra wspólnego mogą być i są wartością tak wysoką, że aż najwyższą. Kto działa, jest potrzebny. Kto jest potrzebny, żyje prawdziwie.


Na rozstrzyganie filozoficznych dylematów ani to dobre miejsce, ani czas. Piszę o nich tylko dlatego, żeby wspomnieć Felicję Gwincińską. Bo prawda jest taka, że jakiekolwiek jest rozwiązanie tego dylematu, dla społeczności lokalnej najważniejsi są ci, którzy, nie roztrząsając, co dla nich lepsze, angażują się, działają, w aktywności znajdują sens życia.

Tak właśnie zapamiętam Felicję Gwincińską. Zapamiętam zresztą głównie jej aktywność, bo jako społeczniczka za tą aktywnością się skutecznie ukrywała. Zapamiętam jej aktywność, bo stanowi piękną lekcję obywatelskiego zaangażowania. Tę lekcję trzeba zapamiętać. Niezależnie od tego, czy komuś podoba się pomnik Kazimierza Wielkiego i czy uważa, że sam król był postacią godną upamiętnienia monumentem, niezależnie od tego, czy ktoś ceni konkursy pianistyczne, ba, czy sama gra na tym instrumencie jest mu miła, niezależnie od tego, czy ktoś ceni ideę obiadów czwartkowych, czy ktoś w ogóle jada obiady, do tego jada je w czwartki – niezależnie od tego wszystkiego lekcja, którą dała nam Felicja Gwincińska – w końcu nauczycielka i metodyczka – jest niezwykle cenna. To lekcja aktywności – nawet za cenę osobistego cierpienia. A także – aktywności pomimo osobistego cierpienia. Kontynuację tej aktywności – każdy w takim zakresie i na takim polu, jakie sobie wybierze – winniśmy cieniom Felicji Gwincińskiej.

Nie wiem, czy wszyscy pamiętają, że Felicja Gwincińska wzięła udział w prezentacji bydgoskiego zgłoszenia aplikacji do Europejskiej Stolicy Kultury. Wszyscy zapewne pamiętają, że aplikacja ta była dość kontrowersyjna, może nawet w swoim charakterze – trochę rewolucyjna. Choć to była teatralna rewolucyjność. A jednak Felicja Gwincińska wystąpiła tam w roli rzeczniczki starego porządku. Miała tyle odwagi, poczucia wartości własnych osiągnięć i tyle dumy, że jej to zupełnie nie przeszkadzało. To też jest część tej lekcji.

Michał Tabaczyński

Michał Tabaczyński

Redaktor naczelny BIK.

Polonista, dziennikarz, slawista, autor kilku książek (Parada równości, Koniec zabawy w pokolenie) i współautor kilku innych (Tekstylia bis, Kultura niezależna w Polsce 1989-2009).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Listopad 2013 Na początek...