Zugzwang (9): Miłość w czasach zarazy i inne historie

Bartłomiej Siwiec Bartłomiej Siwiec

Niektórzy historycy twierdzą, że na początku września 1939 r. Bydgoszcz nie była prawie w ogóle bombardowana. Inaczej twierdziła moja babcia, Zofia. W tamtych tragicznych dniach mieszkała blisko dworca kolejowego. Była wtedy atrakcyjną kobietą, młodą matką. Bardzo często uśmiechała się. 1 bądź 2 dnia września obudziły ją wybuchy bomb lotniczych. Intuicyjnie pobiegła w stronę dworca i ujrzała przysypanych gruzami ludzi, rannych wzywających pomocy. Jej bliscy później mówili, że Zofia od tamtej pory zmieniła się. To nie była już ta sama czarująca pani. Myślami była gdzie indziej. A przecież to był dopiero początek koszmaru, który trwał ponad pięć lat. 

Pan Antoni, znany bydgoski jubiler, w chwili wybuchu wojny zgromadził pokaźny majątek. Analizował różne scenariusze, ale gdy spełnił się ten dla niego najgorszy i Wehrmacht triumfalnie wkroczył do naszego miasta, postanowił ukryć całe posiadane przez siebie złoto i wszelakie inne precjoza. Wydaje się, że pan Antoni wykazał się w tym względzie daleko idącą naiwnością. Liczył zapewne, że gdy kosztowności znikną z widoku, to nie będą nikogo nęciły; zapakował je więc do skrzyń i zamurował w piwnicy. Pomylił się. Miejscowi Niemcy świetnie pamiętali, kto sprzedawał im kunsztownie wykończone bransoletki i złote szwajcarskie zegarki. Niedługo potem, bodajże już w październiku, kilku przedstawicieli zwycięskiej watahy złożyło mu wizytę. Pan Antoni próbował zbyć ich śmiechem, twierdząc, że został niedawno obrabowany. Ale Niemcom nie było do śmiechu. Jeden z nich wyjął pistolet i przyłożył żonie Panu Antoniego do głowy. Trzydzieści sekund później jubiler wskazał napastnikom miejsce, gdzie ukrył skarb, a potem patrzył jak skrzynie ze złotem i srebrem – dorobek jego życia – znikają, wyniesione przez nieznanych mu napastników.

Inaczej tamten czas wspomina pani Ula. Otóż, pewnie ciężko to sobie wyobrazić, ale w tym morzu polsko-niemieckiej nienawiści zdarzały się też rzeczy niepojęte. Pamiętam, że gdy opowiadała mi tę historię, to nie mogłem w nią wprost uwierzyć. Czy to w końcu możliwe, aby po tym wszystkim, co spotkało na początku września w Bydgoszczy obydwa narody, tak po prostu zakochać się w jednym z przedstawicieli „narodu panów”? A jednak – jak mawiają – serce jest dosyć głupie i mądrych rad słuchać nie chce. Już na początku października pani Ula poznała i od pierwszego wejrzenia zakochała się w oficerze Wehrmachtu. Willi był wysokim, szczupłym mężczyzną o gładkich rękach i dobrych manierach, a w mundurze wyglądał wręcz zniewalająco. Tak co najmniej go zapamiętała. Oficer odwzajemnił jej uczucie, gdyż często odwiedzał ją, za każdym razem przynosząc kwiaty i bombonierki. Tylko ona wie, ile obelg i wyzwisk ją wtedy spotkało ze strony polskich sąsiadów, którzy takie zaangażowanie traktowali bardzo jednoznacznie; rodzina też szybko dowiedziała się o sprawie i nie zostawiła na niej suchej nitki. Grożono jej nawet w niewybredny sposób. Na drzwiach pisano niecenzuralne słowa. Ponadto, pani Ula regularnie otrzymywała anonimowe liściki pełne gróźb.

Pomimo to, do dziś twierdzi, że warto było go poznać i powtarza romantyczne zdanie przejęte zapewne z filozofii Blaise’a Pascala o kropli miłości, która cenniejsza jest niż ocean rozumu. Ta sielanka trwała aż do czasu inwazji III Rzeszy na ZSRR, a więc do połowy 1941 r. Wtedy też Willi opuścił miasto nad Brdą, udając się z oddziałem powiększać Lebensraum dla wielkich Niemiec. Pisał do niej gorące listy, które obecna emerytka do dziś przechowuje w specjalnym kuferku. Kontakt z kochankiem ostatecznie urwał się od czasu słynnej bitwy pod Stalingradem, w której decydowały się losy wojny. Ale co ciekawe, prawie pół wieku później pani Ula, powiedziała mi, że wciąż kocha Willego. Tylko on był dla niej dobry. I nigdy, przenigdy nie wyszła za mąż, nie zaufała innemu mężczyźnie, bo wciąż wierzyła, że Willi żyje i że wróci z niewoli, nawet wtedy, gdy już Sowieci nikogo nie przetrzymywali, albo przynajmniej tak wszem i wobec twierdzili.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Październik 2013 Zugzwang (9): Miłość w czasach zarazy i inne historie