Mnie latem najbardziej interesuje słońce

Krzysztof Gruse Krzysztof Gruse Fot. Dariusz Gackowski

Z Krzysztofem Gruse, bydgoskim artystą mieszkającym w Niemczech, rozmawia Monika Grabarek.


Spotykamy się u progu lata – za chwilę wyczekane i wytęsknione wakacje. Czy dla artysty lato to jakiś szczególny czas? A może raczej jałowy? Często się mówi, że to okres ogórkowy, nuda, nic się nie dzieje… Jakie będzie lato dla Krzysztofa Gruse?
Mnie latem najbardziej interesuje słońce. W naszym klimacie bywa z tym różnie i czasem trzeba to słońce gonić i podjechać gdzieś dalej na południe. Kiedy jeszcze mieszkałem w Polsce, to jeździłem nad morze, na wydmy, tam się wylegiwałem. I tu nie chodzi wcale o opalanie, ponieważ mam tryb jaszczurki i się lubię nagrzać. Wtedy sprawniej pracują moje szare komórki, lepiej się myśli, patrzy, czyta, pisze. To takie działanie podprogowe. Pod pozorem relaksu w głowie dzieją się różne inne sytuacje, otwierają się nowe kanały poznania i doznania. Nie jest też tak, że zabieram ze sobą tony książek i je pochłaniam, nie. Leżę sobie zazwyczaj spokojnie na plaży czy w lesie i myślę. To takie moje wyprowadzenie się do natury. Efekty takiego ładowania akumulatora zawsze przychodzą jesienią, wtedy najwięcej piszę. Jeśli się coś wydarza i tych wakacji nie ma z różnych życiowych powodów, powstaje wówczas taka dziura w ciągu roku bez lata. Zawsze dotkliwie to odczuwam.

Czyli ta gorąca i słoneczna pora roku jest dla ciebie ważna?
Bardzo. To czas ładowania energii na cały rok i nie chodzi mi tu tylko o zdrowie. Dla mnie to taki proces, gdy wszystko dzieje się samo, nie ma żadnego ciśnienia ani spinki, jest zupełny reset i wtedy często jest szansa, że samo coś do mnie przychodzi. Właśnie taką pozorną bierność lubię. To także stara tradycja grecka, że trzeba odczekać, poleżeć, a jak jest jeszcze słońce to wtedy umysł lepiej pracuje.

Pamiętasz jakieś szczególne lato? Może pod względem artystycznym?
Nie, chyba nie. Ja nigdy latem nie jeździłem na plenery, nie szukałem takich sytuacji. Zupełnie inaczej do tego podchodzę. Ja się latem chowam. Bardzo pamiętam wakacje z dzieciństwa, mocne słońce i bliskość przyrody, natury. Te wspomnienia to przede wszystkich łąki nadnoteckie, po których biegałem, mając kilka lat. Do dziś została mi w głowie ta jasność, to słońce, ta natura. No i oczywiście później te wszystkie letnie przygody z dziewczynami były dla mnie bardzo ważne. Morze, plaża, wydmy… Teraz z kolei, gdy już mam dzieci, to wakacje w inny sposób stały się ważne i to wszystko tak się właśnie łączy i przeplata. Czasem warto zapodać sobie takie słońce w pigułce, przeciąć długą zimę wyjeżdżając w jakieś cieple miejsce. Dużo mówimy o pogodzie, ale rzadko zdajemy sobie sprawę z tego, jak ona naprawdę jest ważna jak bardzo silnie oddziałuje na nas. Jak żyjemy, jak spędzamy czas, jak wypoczywamy. Ja bardzo potrzebuję słońca.

Lubisz lato w mieście?
Czasami lubię. Jak wszyscy wyjadą, wtedy miasto wygląda zupełnie inaczej. Nabiera innej perspektywy, ulice się wydłużają, wygląda to kosmicznie. Nabiera kompletnie innego wymiaru. Pamiętam różne wakacje w mieście, Bydgoszcz ma to coś bardzo fajnego w sobie, że posiada różne zakamarki, w których nikt cię nie znajdzie, że idąc zatłoczoną Gdańska po chwili możesz znaleźć się w zupełnie odludnym miejscu. To wielka zaleta i skarb Bydgoszczy, który mało kto docenia. Mnie zachwyca, że tak blisko stąd do lasu, do natury. To daje okazję do cudownego włóczenia się. Fantastycznie spędza się letni czas w mieście na rowerze.

Inne jest lato w Niemczech, tam, gdzie mieszkasz? Różni się od naszego?
Różni się przede wszystkim klimatem, pogodą. Tam, gdzie mieszkam, prawie nad Morzem Północnym, jest więcej mgieł, deszczu i dużo mniej słońca. Tam, jak pojawia się słońce, to wszyscy wariują, od razu wychodzą na zewnątrz, odsłaniają dachy w samochodach, bardzo się cieszą piękną aurą. Wystawiają stoliki, krzesła, życie przenoszą na świeże powietrze.

Podczas tych dwóch miesięcy mamy prawdziwy wysyp przeróżnych akcji kulturalnych i artystycznych, festiwali w plenerach, na podwórkach, skwerach, ulicach miast. Szukasz takich sytuacji?
Nie, nie szukam, ale bardzo lubię, jak mnie coś zaskoczy, jak przypadkiem wejdę w coś, co już się dzieje. Na przykład, gdy idę zamyślony ulicą i nagle trafię na koncert, który odbywa się wprost na chodniku czy skwerze. Miasto latem jest bardzo ciekawe od zewnątrz. Można sobie siedzieć i obserwować ludzi, to żywy teatr. To niesamowicie interesujące i relaksujące tak siedzieć i patrzeć, jak świat się dzieje.

Rozumiem, że w tym roku wakacje będziesz spędzał zgodnie ze swoim rytuałem, o którym już opowiedziałeś?
Tak, będę na pewno szukał słońca, trochę pojeżdżę. Teraz to już najmłodsza córka mnie wciąga w różne swoje pomysły, planuje, dokąd pojedziemy, obmyśla programy wycieczek. To znowu też jest bardzo fajne i odkrywcze, bo daje zupełnie inną energię i spojrzenie. To, co oglądamy, czego doświadczamy jest wspólne i przepuszczone przez pryzmat każdego z nas z osobna, co daje zupełnie nową jakość doznań. Na pewno ucieknę na łono natury. Natura-kultura, to wszystko tak naprawdę jest doskonalą jednością, przenika się. Nie ma kultury bez natury. Bez niej nie powstałoby żadne dzieło, to ona natchnęła człowieka myślą. Zawsze będzie niewyczerpanym źródłem inspiracji.

Działy:
Monika Grabarek

Monika Grabarek

Pedagog, dziennikarka radiowa (Radio Kultura).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Lipiec / Sierpień 2013 Mnie latem najbardziej interesuje słońce