Każde opóźnienie w podjęciu współpracy jest opóźnieniem rozwoju obu miast

Dotychczas w naszej dyskusji udział wzięli: Grzegorz Giedrys, dziennikarz kulturalny toruńskiej „Gazety Wyborczej”, Tomasz Cebo, współwłaściciel klubu NRD, Waldemar Lewandowski, zastępca redaktora naczelnego „Gazety Pomorskiej”. W tym numerze prezentujemy wypowiedź Olgi A. Marcinkiewicz, byłej szefowej biura ESK Toruń 2016, a obecnie ekspertki przy Komisji Kultury EU. I znów – to tradycja tego cyklu – prezentuje zupełnie nową perspektywę: autorka porównuje oba miasta w kontekście uwarunkowań systemowych, mechanizmów zarządzania kulturą, struktury kulturalnej infrastruktury. Krótko mówić: w kontekście, którego – jako odbiorcy kultury – często nie zauważamy.

Moja perspektywa będzie perspektywą nie tyle artystyczną, ale będzie dotyczyła kwestii „systemowych”, czyli sposobu zarządzania kulturą, relacji między administracją, artystami, miejsca instytucji kultury. Będę więc mówiła o dwóch miastach bardziej od strony styku kultury i polityki…

To, co dzieje się w tej chwili w Bydgoszczy za sprawą ruchu obywatelskiego ludzi kultury wysuwa Bydgoszcz na pozycję lidera najaktywniejszych miast, które brały udział w konkursie o tytuł ESK i korzystają z potencjału kultury do przeprowadzenia znaczących zmian nie tylko dla samej kultury, ale zmian społecznych i systemowych. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, Bydgoszcz wykorzysta historyczną szansę przekształcenia się w znaczącą w kraju metropolię; jeśli pójdzie bardzo dobrze, to w dodatku zbuduje ją w sposób pionierski, bo przy faktycznym udziale swoich mieszkańców.

Jeśli natomiast pójdzie źle, to Bydgoszcz spróbuje stworzyć tę Metropolię bez Torunia, a ma taką możliwość. Według Projektu KPZK 2030 [Koncepcja Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030] Bydgoszcz spełnia 7 z 8 kryteriów metropolii, a Toruń tylko 3. To oczywiste, że łatwiej Bydgoszczy spełnić to jedno kryterium, czyli osiągnąć wymaganą liczbę studentów (podnieść o 15 tys.) niż Toruniowi spełnić brakujące 4 kryteria, w tym wybudować port lotniczy!

Czy Toruń jest w stanie skorzystać z tej energii zmian? Czy jest w stanie zaakceptować rolę Bydgoszczy jako lidera regionu?

PRZECIEŻ TO OCZYWISTE. Współpraca jest nieunikniona.

MODEL WSPÓŁPRACY jest najlepiej sprawdzającym się w tej chwili modelem na całym świecie – łączenie potencjałów, interdyscyplinarność, wymiana praktyk, współpraca międzysektorowa, klastry itd. – nie sposób istnieć, a już na pewno rozwijać się, bez współpracy ze swoim środowiskiem.

I TAK NAS TO CZEKA. Nie żyjemy ani w oderwaniu od reszty świata, a tym bardziej od strategii rozwoju Polski i Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030, która jest dokumentem nadrzędnym i definiuje „kształtujący się duopol Bydgoszcz-Toruń” jako jeden z podstawowych dla Polski węzłów sieci współpracy. Miasta są skazane na współpracę – ale może zamieńmy to na określenie bardziej pozytywne – współpraca jest naszym przeznaczeniem!

LUDZIE SĄ „ZA”. Podczas Bydgoskiego Kongresu Kultury odbyła się debata dotycząca kultury w kontekście regionu i wbrew obawom, że przerodzi się ona w pyskówkę lokalnych patriotów, już po pięciu minutach okazało się, że wszyscy na sali są zdecydowanie za współpracą. Uczestnikom zadaliśmy dwa pytania: Czy Strategia Bydgoszczy ma uwzględniać region? A jeśli tak, to w jaki sposób ludzie kulturą mogą przyczynić się do integracji regionu? Stolik wypracował szereg bardzo konkretnych postulatów, narzędzi umożliwiających współpracę. Dotyczą one, co ważne, nie tylko dwóch miast, ale całego regionu.

Kluczowym pojęciem w tej kwestii jest WOLA POLITYCZNA, bowiem sytuacja wymaga konkretnych działań na poziomie decyzji strategicznych i finansowych. Po pierwsze wzajemnego „widzenia się” wszystkich strategii rozwoju obydwu miast.

Najlepszym rozwiązaniem jest myślenie w kategoriach dwumiasta już na poziomie budowania strategii, zarówno w zakresie infrastruktury i inwestycji (np. lotnisko dla dwóch miast, baza noclegowa dla dwóch miast, powstające duże sale wielofunkcyjne i kongresowe). Możliwe jest również planowanie wspólnych programów np. edukacyjnych, korzystanie ze wspólnego potencjału kadr naukowych, managerskich, kulturalnych oraz prowadzenie spójnej strategii informacji i promocji. Tych obszarów jest bardzo dużo, wymieniam ter, które wymagają decyzji na szczeblu administracji, bo działania artystyczne dzieją się niejako same z siebie. Najważniejsze jest nie tylko to, że razem możemy więcej, bo to oczywiste, ale, że TYLKO RAZEM MAMY SZANSĘ! Ważne, żeby nie stało się tak, jak powiedział w wywiadzie Cebo, że na studia nie wybrał ani Bydgoszczy, ani Torunia tylko Poznań… a dzieje się tak nie tylko w indywidualnych przypadkach wyboru studiów, ale też nasze miasta pojedynczo nie mają wystarczającego potencjału, aby przyciągnąć chociażby „Aktivista”, który wycofał się z edycji w regionie.

Każde opóźnienie w podjęciu współpracy jest opóźnieniem rozwoju obu miast jednocześnie. Bierność pociąga obydwa miasta w dół.
Skoro to takie oczywiste, to dlaczego jest takie trudne? Zmiany, o których mówimy, to zmiany systemowe, które stoją przed każdym polskim miastem i wynikają zarówno ze zmian ustrojowych, do których dopiero teraz dojrzała polska demokracja, ale też procesów zachodzących na całym świecie – niewydolności systemu administracji w stosunku do tempa zmian społecznych. Spójrzmy, co dzieje się na świecie – mamy do czynienia z próbą skonstruowania nowego modelu funkcjonowania rządzenia, gospodarki, opartego na realnej demokracji, a nie władzy grup uprzywilejowanych.

Ta perspektywa globalna przyda się nam wszystkim (zarówno stronie władz jak i stronie społecznej), aby oswoić się z myślą, że w tej chwili nie wiadomo do końca, jak dalej zarządzać… Jedynym ratunkiem w tej sytuacji jest otwarta debata i postawienie na autentyczność. Wymaga to niezwykłej odwagi.

PYTANIE O AUTENTYCZNOŚĆ

Bydgoszcz i Toruń to miasta o bardzo różnych charakterach, klimatach, społeczności i tożsamości, które świetnie się uzupełniają i potencjalnie są wymarzonymi partnerami.

Toruń ma określoną tożsamość historycznego i naukowego (astronomia) ośrodka, podczas gdy Bydgoszcz poszukuje tej tożsamości, jest otwarta, dynamiczna, zbliżona do przemysłowej Łodzi. Właśnie teraz decyduje się przyszły kształt obu miast; czy Toruń stanie się miasteczkiem turystycznym na kształt Salzburga, a z kolei czy Bydgoszcz będzie miastem sportu? Jaki będzie kierunek rozwoju każdego z tych miast? Kto o tym zadecyduje? Firma, która wymyśli kolejny slogan? Mieszkańcy? Konsorcjum wszystkich środowisk?

Jeżeli jakiekolwiek uogólnienia są w ogóle uprawnione, to Bydgoszcz siebie nie docenia, a Toruń się przecenia… Bydgoszcz nie ma tożsamości, a Toruń skutecznie broni tradycji.

W tym sensie w Bydgoszczy łatwiej jest dokonać zmian i zapytać o oczekiwania środowisk; łatwiej też jest wpuścić nowe poglądy, bo staną się elementem nadal powstającej, żywej mozaiki, podczas gdy w Toruniu nowe zjawiska nie pasują do mozaiki, która już dawno została przez pokolenia ułożona w doskonały kształt i w dodatku stanowi dumę, z którą trudno polemizować – „Toruń kulturą stoi”…

Ze względu na bardzo poważne traktowanie tradycji (na pomoc prof. T. Sz.!!!) Toruń ma znaczenie trudniejsze zadanie, gdyż dominuje tutaj bardzo centralny i „obronny” jeszcze system zarządzania kulturą. W Toruniu potrzeba w zasadzie jednej rzeczy – wolności, czyli swobody działania miejskich instytucji oraz demokracji w zarządzaniu, a także współpracy z organizacjami pozarządowymi i twórcami niezależnymi. Chociaż wydaje się to bardzo oczywiste, to jednak dotąd było to niemożliwe.  Ponownie kluczowym pojęciem w tej kwestii jest WOLA POLITYCZNA. Obywatele nie mają szans działania, jeśli nie mają odpowiedniego poparcia władz dla dokonania zmian. Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski zadeklarował oddanie kultury w ręce ludzi kultury i działania Forum Kultury przerodziły się w konkretne działania – Bydgoskiego Kongresu Kultury, powołania Obywatelskiej Rady ds. Kultury. Dzisiaj, z perspektywy całego dotychczasowego procesu ruchu obywatelskiego słowo „partycypacja” wydaje się naturalnym elementem podejmowania decyzji, stała się w Bydgoszczy terminem co najmniej oswojonym, a nawet uzdrawiającym i wyzwalającym dla osób zarządzających kulturą, ale nadal nie jest to takie proste i nawet po podpisaniu Bydgoskiego Paktu dla Kultury, czeka nas realizacja ustaleń w praktyce.

Inicjatywa leży więc po stronie Prezydenta Torunia – bez zmian w Toruniu trudno mówić o zmianach w całym regionie i istnieje realna groźba, że Bydgoszcz zbuduje Metropolię bez Torunia, a Toruń do niej dołączy na zasadzie historycznej dzielnicy…


WYBRANE POSTULATY STOLIKA REGION:
    1.    Ponad podziałami administracyjnymi należy zbudować wspólną strategię rozwoju kultury dla całego województwa
    2.    Należy wprowadzić zapisy w powstających strategiach rozwoju kultury Bydgoszczy i Torunia gwarantujące ich wzajemne „widzenie się” 
    3.    Należy wprowadzić spójny system informacji
    4.    Należy wzmocnić i rozszerzyć istniejącą współpracę wymiany artystów i imprez poprzez działania strategiczne i systemowe, poprzez stworzenie programów.
    5.    Należy wprowadzić program rezydencji artystycznych w regionie.
    6.    Należy zastanowić się nad rolą miejskich i regionalnych instytucji i ewentualnym łączeniem ośrodków (czy połączyć MOK i WOK w Bydgoszczy).
    7.    Należy łączyć budżety w większe „koszyczki”, z których mogłyby być finansowane wspólne projekty, integrujące region:
        a) Regionalny Fundusz Filmowy
        b) Regionalny Fundusz Kultury wspierający działanie organizacji pozarządowych dotyczący projektów współpracy, rezydencji, etc.
        c) Regionalne Centrum kultury działające jako konsorcjum
    8.    Należy zadbać, aby również strategie promocji „widziały się” i ośrodki mogły wzajemnie się promować.
    9.    Należy stworzyć Regionalne Obserwatorium Kultury.

* * *

O MNIE

Urodziłam się w Bydgoszczy, mieszkałam tu do 7 roku życia, potem  rodzina przeniosła się do Torunia gdzie skończyłam IV LO. Wróciłam do Torunia po 20 latach, żeby pokierować Toruń 2016. Z tej wędrówki 6 lat spędziłam w Warszawie, a 11 lat spędziłam w Krakowie. 

Oprócz państwowych instytucji kultury poznałam chyba wszystkie formy działania w kulturze:  prowadziłam nieformalna grupę artystyczną, pracowałam w fundacji, w miejskiej instytucji kultury, obecnie jestem niezależnym ekspertem, m.in. przy Komisji Kultury EU. Poznałam więc plusy i mankamenty wszystkich form działania i w tej chwili interesuje mnie przede wszystkim uczestniczenie w procesie zmian zarządzania kulturą.

Od trzech lat mieszkam w Toruniu, a od roku intensywnie współpracuję z Bydgoszczą. Mam poczucie, że wróciłam w najbardziej kluczowym momencie dla rozwoju obydwu miast i że uczestniczę w historycznych zmianach.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Grudzień 2011 Każde opóźnienie w podjęciu współpracy jest opóźnieniem rozwoju obu miast