Czy SZTUKA ma płeć? (6)

Katarzyna Gębarowska Katarzyna Gębarowska

Dawniej, przez swą płeć, kobiety interesujące się sztuką nie mogły zajmować się nią oficjalnie, a jedynie rozwijać swe twórcze zamiłowania w domowym zaciszu. Gdy już zdeterminowane pokazywały, że ich twórczość warta jest uwagi, a nawet przewyższa dokonania wielu mężczyzn, dostawały kolejny „policzek”. Były bowiem przeważnie postrzegane przez pryzmat swoich mężów czy kochanków, którzy na jakimś polu odnieśli sukces. To im przypisywano fakt, że daleko zaszły, zakładając, że bez pierwiastka męskiego nie byłoby to możliwe.

Wiele znakomitych artystek nadal „podpinana” jest pod jakiegoś mężczyznę i jego zasługi. Na przyład słynna polska rzeźbiarka – Sara Lipska do niedawna (pierwsza jej wystawa w Polsce odbyła się dopiero w 2012 roku!), widziana była jedynie jako muza Xawerego Dunikowskiego. Pomijano fakt, że Dunikowski postanowił się z nią nie żenić, gdy zaszła w ciążę, aby rodzina nie przeszkadzała mu w sztuce. Nie wspominano o tym, że trzydziestoletnia Sara wyjechała w 1912 roku do Paryża z córką bez niego, gdzie zaczynała, portretując gwiazdy świata artystycznego, tworząc w szkle, drewnie, cemencie, fajansie i brązie. Nie doceniono, że stała się ikoną sztuki użytkowej, projektując dekoracje i kostiumy do baletów Diagilewa, witryny sklepu i flakony perfum dla Heleny Rubinstein czy wnętrza apartamentu Antoniego Cierplikowskiego. Cóż z tego, że paryżanki z dumą wkładały na siebie zaprojektowane przez nią bluzki, suknie i płaszcze… przez rodaków została wrzucona do worka z napisem „kochanice artystów”. Choć Dunikowski ani słowem nie wspomniał o niej w swej biografii, a na świecie bardzo długo było o niej głośno jako wybitnej artystce.

Pytana o to, dlaczego postanowiłam wydać biografię Tiny Modotti autorstwa Margaret Hooks, odpowiadam, że zauroczył mnie jej wstęp. Hooks podkreśla w nim, że stara się napisać autentyczną historię kobiety, o której w literaturze krążą już setki mitów, plotek, insynuacji czy wręcz błędnych informacji. W przedmowie pojawiają się słowa: „Moim celem jest próba demitologizacji Modotti, wydobycie jej z cienia kochanków, pokazanie kobiety i artystki w cieniu jej własnej historii”. Dzięki takiemu podejściu, Modotti jako jedna z pionierek fotografii wśród kobiet doczekała się swojej własnej, prawdziwej biografii i ma szansę zaistnieć w świadomości czytelników jako ona sama, a nie kochanka Edwarda Westona, Diego Riviery czy Vittorio Vidalego… 

Niestety inne fotografki nie miały już tyle szczęścia. Choćby Gerda Taro, niemiecka artystka, urodzona w polskiej rodzinie żydowskiej w Galicji, która na zawsze została w cieniu swojego kochanka – Roberta Capy. Była to pierwsza fotografka, która zginęła na froncie podczas wojny domowej w Hiszpanii, a jej biografia autorstwa Susany Fortes zatytuowana jest: „Czekając na Roberta Capę”, gdzie nawet na okładce, zapewne w celach marketingowych, pojawia się nie ona lecz on (sic!).

Kolejnym przykładem postrzegania artystki przez pryzmat jej seksualności, może być Diane Arbus. Niezwykle odważna kobieta, która uwolniła się od życia w cieniu męża – fotografa i aktora, Allana Arbusa, i postawiła na siebie. To niekwestionowana ikona voyerystycznych portretów, która uwieczniała aparatem fotograficznym tzw. freaków: narkomanów, transwestytów, karłów, nudystów, bezdomnych – dziwaków przekraczających normy mieszczańskiego życia Ameryki lat 50. XX wieku. Jej samobójstwo wstrząsnęło światem, a pośmiertnie wydany album z jej fotografiami, sprzedał się w kilkuset tysiącach egzemplarzy. Mimo, iż znaczenie jej losów w amerykańskiej sztuce porównuje się do roli biografii Sylvii Plath w literaturze, Arbus bywa postrzegana przez aspekt seksualny. Fascynacja erotycznymi spotkaniami z osobami wyglądającymi „queer” jest punktem wyjścia do wielu rozważań o życiu fotografki. Choćby jej najnowszej biografii, której autor twierdzi, że poświęca tematowi tylko rozdział, a w rzeczywistości pikantne szczegóły z życia seksualnego Diane, występując w mniejszych bądź większych dawkach w całej książce, stanowią jej leitmotiv. A przecież była przede wszystkim wybitną artystką!

My kobiety niestety stale jesteśmy uprzedmiatawiane i traktowane jako obiekty seksualne. Niezależnie od inteligencji, wykształcenia, kreatywności oraz odniesionych sukcesów. Zawsze znajdą się życzliwi, którzy potraktują nas w sposób stereotypowy – jako muzy słynnych artystów czy tzw. „bliskie przyjaciółki” tych, którzy już zaistnieli, niezdolne do samodzielnego odniesienia sukcesu.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start