Animacje, emocje i Czechy

Weronika Płaczek Weronika Płaczek Rys. Michu

Z Weroniką Płaczek, organizatorką Festiwalu Filmów Animowanych ANIMOCJE, który w dniach 24-28 kwietnia odbędzie się w Miejskim Centrum Kultury w Bydgoszczy rozmawia Kuba Ignasiak.


Wielkimi krokami zbliżają się ANIMOCJE, a mnie nurtuje pytanie: dlaczego robisz ten festiwal?
Bo zwyczajnie lubię filmy animowane.

Czym dla ciebie jest film animowany?
Na pewno sztuką, oryginalną formą wyrazu, która mnie przekonuje. Jest wreszcie ciekawością…

Ciekawością czego?
Filmy animowane, w większości przypadków, są filmami autorskimi, w których ciekawe jest to, co animator chce przekazać, jaki ma na pomysł na film i jak ten pomysł realizuje, jak go przedstawia widzom.

Czy ten festiwal ma w swoim założeniu pokazywać to, co w animacji powstaje/powstało, czy raczej odsłonić nieco kulisy animacji, pokazać pracę animatorów od kuchni?
Żeby pokazać pracę animatora od kuchni, trzeba by stworzyć sytuację, w której odbędzie się pokaz tego, jak powstaje film animowany. Jeżeli ktoś jest tego ciekawy, może skorzystać z warsztatów, które odbędą się w ramach ANIMOCJI. Poza tym planujemy również spotkania z twórcami połączone z prezentacjami ich filmów, które będą znakomitą okazją, żeby zapytać ich o wszystko, co nas interesuje.

Jakich twórców udało ci się już pozyskać (wywiad przeprowadzony został w pierwszych dniach marca – dop. red.)?
Na pewno będzie Wojtek Wawszczyk – współtwórca filmu Jeż Jerzy, który ma również na swoim koncie kilka autorskich animacji. Będzie Paulina Majdan, która współpracowała z łódzkim Se-Ma-Forem. Przyjedzie też Wiola Sowa – graficzka, reżyserka filmów animowanych, której film Pomiędzy nami prezentowany był m.in. w Centrum Pompidou w Paryżu.

Myślisz, że Bydgoszcz jest dobrym środowiskiem na taki festiwal?
Trudno mi odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. To jest młody festiwal – dotychczas odbyła się jedna, pełnowymiarowa edycja (w zeszłym roku) oraz pewnego rodzaju preludium (dwa lata temu). Oba te wydarzenia pokazały, że jest w Bydgoszczy zainteresowanie animacją. Wiesz, jakieś tam podstawy są. Mamy szkołę plastyczną, z Bydgoszczy pochodzi kilkoro animatorów, jak np. Monika Kuczyniecka, która robi plastelinowe animacje. Sęk w tym, że ci pochodzący z Bydgoszczy animatorzy nie żyją tutaj, nie tworzą tu, bo nie ma tu warunków do kształcenia się dalej w tym kierunku. A wracając do twojego pytania, to myślę, że nie jesteśmy już w stanie uciec od filmu animowanego, który ostatnimi czasy przeżywa swój renesans, coraz częściej nas otacza – czy to w teledyskach, czy w reklamach, czy w kinach wreszcie. Animacje przestały być już kojarzone wyłącznie z bajkami dla dzieci. Jest ich coraz więcej, są coraz bardziej różnorodne, nierzadko poważne, a my dajemy widzom okazję do tego, żeby mogli te najbardziej wartościowe zobaczyć na dużym ekranie, a nie na monitorze komputera w domu.

W tym roku zobaczymy wyłącznie animacje krótkometrażowe, czy będą też dłuższe formy?
Będą dwa filmy długometrażowe. W tym roku postanowiliśmy przede wszystkim na animację czeską – zależy nam na tym, żeby przybliżyć ją nieco bydgoskim widzom. Będzie więc jeden blok poświęcony w całości krótkim filmom animowanym z Czech oraz dwa filmy pełnometrażowe, a wśród nich nie lada rarytas, czyli film Alois Nebel, który w Polsce nigdy nie był pokazywany regularnie w żadnym kinie, pojawiał się wyłącznie na przeglądach, festiwalach, konkursach. O ile wiem, to będzie chyba piąty pokaz tego filmu w Polsce. Warto wspomnieć, że jest to produkcja, która powstała na podstawie czeskiego komiksu o tym samym tytule. Kolejną ciekawostką jest fakt, że przy produkcji tej animacji początkowo zatrudniono prawdziwych aktorów i dopiero na podstawie ich gry, mimiki powstawały postaci animowane. Drugim długim metrażem będzie Mały Otik Jana Švankmajera – nieco starsza produkcja, która nie jest w całości animowana. Jest to film mocno abstrakcyjny, a przez to niezwykle ciekawy.

Skąd takie zainteresowanie Czechami, czeską animacją?
Wynika ono z tego, że udało nam się nawiązać współpracę z Honorowym Konsulatem Republiki Czeskiej w Bydgoszczy, z panem Dariuszem Zimnym. To dzięki niemu bydgoszczanie będą mieli okazję zapoznać się z twórczością czeskich animatorów. Bez pana konsula nie byłoby na to szans.

Poza blokami tematycznymi i pokazami specjalnymi będą również pokazy konkursowe…
Tak, one będą tak naprawdę główną częścią festiwalu. Planujemy trzy konkursy: twórców nieprofesjonalnych, profesjonalnych oraz studentów.

Jakie będą nagrody?
Pieniężne. (śmiech) Przewidujemy też nagrodę specjalną, o której wolałabym jednak teraz nie mówić. Niech to będzie niespodzianka.

Czy poza projekcjami filmowymi planujesz jakieś dodatkowe atrakcje podczas tegorocznych ANIMOCJI?
Tak. W trakcie festiwalu odbywać się będą warsztaty Moniki Kuczynieckiej i Karoliny Suchodolskiej; w czwartek, podczas oficjalnego otwarcia festiwalu, odbędzie się wernisaż Oli Szmidy; w piątek będzie koncert z muzyką na żywo do filmów animowanych – zagra SzaZa do wybranych filmów z zestawów Antologii polskiej animacji oraz Antologii polskiej animacji eksperymentalnej wydanych przez Narodowy Instytut Audiowizualny; w sobotę będzie taneczna impreza muzyczna, podczas której zaprezentują się bydgoscy producenci – duet Chmara/Winter (live act) oraz dj’ka Lu, do obu występów animowane wizualizacje przygotuje niezwykle utalentowana poznańska vj’ka, animatorka z wykształcenia Karolina Jacewicz. Przy okazji festiwalu, na ścianie jednego z budynków „na zapleczu” MCK powstanie również mural inspirowany animacją. Namaluje go dwóch artystów, ukrywających się pod pseudonimami Chazme i Sepe – jeśli ktoś kojarzy te ksywy, ten wie, że jest to pierwsza liga polskiego street artu. Poza klasycznymi pokazami filmowymi planujemy w tym roku jeszcze jedną ciekawostkę – pokazy najciekawszych trailerów gier komputerowych, które coraz częściej są osobnymi, samodzielnymi produkcjami, nierzadko dorównującymi poważnym animacjom 2 i 3D. Dziać się więc będzie dużo i myślę, że każdy z festiwalowych widzów i gości znajdzie w tym programie coś interesującego.

Do jakiego widza kierowane są ANIMOCJE, kto się „odnajdzie” na tym festiwalu?
Na pewno odnajdą się miłośnicy autorskich filmów animowanych, ciekawi nowości, nierzadko takich, których – co może się wydawać dziwne w dzisiejszych czasach – próżno szukać w sieci. Oczywiście nie zabraknie też pokazów specjalnych dla dzieci, które serdecznie zapraszam. Z pewnością odnajdą się też poszukiwacze oryginalnych form animowanych czy filmowych w ogóle, które bardzo często nie wchodzą na ekrany polskich kin.

Działy:
Więcej z tym numerze: « SPOZA UKŁADU (4): 1991

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start