Czy SZTUKA ma płeć? (4)

Katarzyna Gębarowska Katarzyna Gębarowska

Kobiece spojrzenie, przez stulecia marginalizowane w sztuce, zdawało się w ogóle nie istnieć. Męskie było symbolem władzy seksualnej i społecznej. Poważane – jako spojrzenie i artysty, i odbiorcy dzieła. To mężczyzna tworzył, dzieląc się swoim punktem widzenia, ale też był najznamienitszym krytykiem, którego percepcję miało zaspokoić dzieło. Kobieta była tylko inspiracją – przedmiotem sztuki. Jędrne pośladki, uwypuklone piersi czy też kuszące usta są przecież tym, co „jedyni słuszni” widzowie, mężczyźni, chcieliby podziwiać – najtrafniejszym tematem okraszonych sukcesem prac w każdej dziedzinie sztuki. Malarstwo, rzeźba, fotografia, a wreszcie i film – zdominowane zostały więc przez nagość, wyzwalającą podniecenie i samego twórcy, i odbiorców dzieła.


Na Rzymskim targu niewolników z 1884 roku, obrazie autorstwa Jean-Léona Gérôme’a, widzimy stojącą tyłem do widza kobietę bez twarzy, prezentującą swe ponętne, nagie ciało przed męską publicznością. Z kolei malarka, Artemisia Gentileschi już w 1610 roku pokazała inny punkt widzenia na swym obrazie Zuzanna i starcy. Naga kobieta z rozemocjonowaną twarzą jest wyraźnie skrępowana obecnością pożerających ją wzrokiem mężczyzn.

Powstanie feministycznej koncepcji sztuki w latach 70. ubiegłego stulecia, zapoczątkowało polemikę z kobiecymi stereotypami, ale też męskim porządkiem hierarchii spojrzenia w sztuce. Niestety, co przedstawiono już w micie o Meduzie, próba zamiany tego symbolicznego ładu miewa fatalne skutki (Meduza ginie z rąk Persusza, właśnie przez swoje „złe spojrzenie”), a takowe próby miały miejsce, choćby w fotografii.

Według Susan Sontag osoba fotografująca (podmiot) podporządkowuje sobie tę fotografowaną (obiekt). Tak więc podjęcie się przez kobiety fotografowania to swoista próba odwrócenia owego porządku, w którym mężczyzna równał się „widzeniu”, a kobieta „byciu zobaczoną”. Dzięki aparatowi fotograficznemu panie mogą też, za pomocą samowyzwalacza, same się portretować, będąc jednocześnie podmiotem i obiektem swojego dzieła. Amerykańska fotografka Cindy Sherman właśnie fotografując samą siebie w różnych wcieleniach, prezentuje stereotypowe role kobiece i swój bunt przeciwko takiemu „patrzeniu”. Ciekawym efektem innego projektu fotograficznego, gdzie także i podmiotem, i przedmiotem działań artystycznych jest kobieta, stał się album Ja, Renata Dąbrowska. Sto portretów – jego autorka sportretowała sto kobiet o tym samym imieniu i nazwisku, ukazując ich różnorodność, bez żadnej kreacji, zastając je w ich rzeczywistości (wystawa jej zdjęć w kwietniu w Galerii Farbiarnia w Bydgoszczy.)

Mimo wielu wszechstronnych działań kobiet, mających zmienić hierarchię spojrzeń, sztuka nadal do końca nie została uwolniona od stereotypów. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że hasła typu: „obrazy kobiet”, „rzeźby kobiet” czy „fotografie kobiet”, nadal zwykle najpierw przynoszą na myśl dzieła ukazujące kobietę, a nie przez nią wykonane…

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start