Tu poczujesz się jak w domu

Tu poczujesz się jak w domu Fot. Archiwum Muzeum Fotografii w Bydgoszczy

Z kustoszem Muzeum Fotografii w Bydgoszczy Arkadiuszem Blachowskim, rozmawia Łukasz Jędrzejczak.


Muzeum Fotografii wpisuje się w swoisty trend, polegający na tworzeniu miejsc, zajmujących się ochroną i promocją dziedzictwa narodowego, a dokładnie przedmiotów związanych z historią różnych sfer życia codziennego. Przykładem może być Muzeum Mydła i Historii Brudu czy niedawno otwarte Muzeum Wodociągów. Czy mieszkańcy Bydgoszczy są zainteresowani taką „historią napisaną przez codzienność”?
Skoro pojawiają się takie muzea, to znaczy, że musi być na nie zapotrzebowanie. Nierzadko zdarza się, że ludzie, przynosząc do nas znaleziony w piwnicy lub na strychu sprzęt, zwykle po dziadku czy ojcu, mówią „jak wy nie weźmiecie, to my to wyrzucimy na śmietnik, bo nie wiemy co z tym zrobić”. Choć nie można powiedzieć, że fotografia stała się swoistą wizytówką Bydgoszczy, tak jak wizerunkiem Torunia jest Kopernik, czy pierniki, to jednak zaznaczyła się ona dość mocno w jej przeszłości. Najpierw była przedwojenna fabryka Alfa, potem Foton. Prężnie działało także Towarzystwo Fotograficzne. Do dzisiaj uczy się fotografii w Zespole Szkół Chemicznych. Liceum Plastyczne też ma specjalność fotograficzną. W tym kontekście powstanie w naszym mieście muzeum, zajmującego się gromadzeniem, dokumentowaniem oraz prezentowaniem pamiątek fotograficznych regionu, wydaje się być czymś zgoła uzasadnionym.

Kolekcja eksponatów została stworzona w dużej mierze przez darczyńców. Jak duży jest to zbiór?
Eksponaty trafiają do nas cały czas. Obecnie mamy ich ponad trzy i pół tysiąca, w tym wiele aparatów analogowych, powiększalników (najstarszy drewniany z lat dwudziestych XX wieku) oraz akcesoriów fotograficznych. Mamy też sporo starych książek oraz czasopism o tematyce fotograficznej. Z tzw. „białych kruków” warto by wymienić Almanach Fotografii Wileńskiej z 1931 roku, serię miesięczników "Fotograf Bydgoski" z lat 1925-1930 oraz kilkanaście numerów periodyku „Nowości Fotograficzne”, wydawanego w okresie międzywojennym przez bydgoską fabrykę Alfa. Na kolekcję muzealną składają się także materiały związane z historią fotografii regionu, w tym pamiątki po wspomnianej Alfie oraz późniejszym Fotonie. Znaczna część tych zbiorów pochodzi z darowizn od instytucji i osób prywatnych, także spoza Bydgoszczy, a nawet z zagranicy. Ludzie przywożą do nas naprawdę dużo rozmaitych akcesoriów.

Proszę opowiedzieć o jakimś ciekawym przedmiocie. Czym muzeum może się pochwalić?
Z ostatnich nabytków warto wspomnieć o aparacie szpiegowskim Minox, który trafił do nas w zestawie z lampami błyskowymi, różnego rodzaju filtrami, mocowaniem oraz specjalnym rzutnikiem do przeźroczy. Inny, znajdujący się w kolekcji, ciekawy i dość rzadki model to stara Leica, podarowana przez pewnego księdza z Poznania. Posiadamy też aparat Kijew 15 TEE, wyposażony w migawkę wachlarzykową – specyficzną konstrukcję, która w lustrzankach jest prawdziwym ewenementem.

Mimo iż muzeum stanowi prywatną kolekcję, postrzegane jest jako instytucja na równi z muzeami publicznymi. Jak osiągnęliście taką renomę?
To wymaga czasu. Muzeum powstało w 2004 roku, więc zbliżamy się do jubileuszu 10-lecia naszego istnienia. Przez te lata udało się nam zaistnieć na różnych płaszczyznach. Zdołaliśmy nawiązać współpracę z innymi muzeami, które pożyczają od nas eksponaty lub uzyskują potrzebne informacje. To działa w obydwie strony.

Działacie też mocno na polu edukacyjnym.
W naszym przypadku, podobnie zresztą jak w wielu innych placówkach, muzeum to nie tylko eksponaty. Działamy trochę jak taki mały dom kultury. Aby przyciągnąć potencjalnych zwiedzających, działamy wielopłaszczyznowo. Dlatego też eksponujemy mocno element edukacyjny. Okazuje się, że fotografia jest w naszym mieście bardzo popularna. Wiele osób przychodzi do nas z pytaniami, dlatego też uruchomiliśmy szereg warsztatów i kursów, które odpowiadają na to zapotrzebowanie, zarówno na poziomie podstawowym, jak i specyficznym, tematycznym, takim jak np. obsługa photoshopa, czy studium portretu. Jest też poważniejsza oferta w postaci Bydgoskiej Akademii Fotografii, która ma aspiracje nie tylko poznawcze i techniczne. Spory nacisk kładziemy na estetykę, historię oraz artystyczną stronę fotografowania.

Nie da się nie zauważyć, że muzeum to taka przestrzeń, gdzie można sobie przyjść i porozmawiać o fotografii. Miejsce jest żywe i otwarte dla gości.
Wielokrotnie ktoś wpada z aparatem i prosi o poradę czy pomoc techniczną. Staramy się, by muzeum było miejscem, gdzie można porozmawiać o fotografii w najróżniejszych kontekstach.

Dzięki waszym inicjatywom, z fotografią związało się lub zacieśniło dotychczasowe stosunki sporo osób. Wytworzyło się jakieś środowisko? Jeśli tak, to jak je pan ocenia?
Bardzo często zdarza się, że będąc na innych wystawach czy na konkursach, gdzie jestem jurorem, spotykam się z uczestnikami naszych warsztatów. Wielu osobom udało się zaistnieć w świecie fotografii. Ostatnio byłem w urzędzie miasta na konkursie, którego temat związany był z promocją miasta. Dwóch laureatów było uczestnikami naszych kursów. W muzeum mają swoje spotkania także członkowie klubu fotograficznego – Grupa Miłośników Kadru.

Prowadzicie też zajęcia edukacyjne dla szkół?
Tak, w muzeum możemy przeprowadzić zajęcia z historii, fizyki, chemii czy sztuki. Jest u nas wiele miejsc, gdzie nie tylko można patrzeć, ale gdzie zwiedzający może coś konkretnego zrobić. Mam tu na myśli ciemnię fotograficzną. Można tam wejść, naświetlić film, wywołać go, wysuszyć. Tak samo jest z atelier fotograficznym, gdzie mamy sprzęt do robienia fotografii studyjnej.

Muzeum to także galeria sztuki. Odbyło się tu wiele wystaw artystycznych.
Prezentujemy wystawy współczesnych fotografów. Bardzo często je sprowadzamy. Próbujemy pokazywać zarówno tych znanych i docenianych fotografów, jak i tych, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki na ścieżce wystawowej i artystycznej.

Co trzeba zrobić, żeby się u was pokazać?
Kryteria są dwa. Pierwsze jest takie, że jeśli ktoś chce pokazać swoje prace, to musi wykazać się jakimś pomysłem na prezentację kolekcji. Wystawa musi być spójna pod względem tematyki. Prace muszą prezentować jakiś poziom techniczny.

Nie jesteście jedynie miejscem wystawowym dla osób z zewnątrz. Tworzycie też własne projekty.
To prawda. Kilka lat temu mieliśmy projekt o nazwie Fotoplastikon, w którym prezentowaliśmy fotografię sprzed II wojny światowej pod kątem wyglądu ludzi, ich życia, tego, co robili, czym się zajmowali. Udało się zebrać bardzo dużo zdjęć w różnych kategoriach. Natomiast pod koniec 2012 roku odbył się finał konkursu Regional Press Photo – przeglądu fotografii reportażowej regionu kujawsko-pomorskiego.

Jak pan ocenia pierwszą edycję tego konkursu?
Dzięki Regional Press Photo udaje się pisać historię miasta. Konkurs ma być cykliczny, więc po kilku jego edycjach pokażemy kawałek tej historii. Być może będzie to dobry materiał do prac badawczych.

Skoro mowa o przyszłości, to co wydarzy się w muzeum w najbliższym czasie?
Od tego roku, może od przyszłego – tego na razie nie wiadomo – planujemy organizację wystaw czasowych eksponatów. Część z nich będziemy chować, inne zaś prezentować według określonego klucza. Pokazywane rzeczy poświęcone będą pewnym określonym tematom, takim jak np. ewolucja powiększalnika, wykorzystywanego onegdaj – dziś już niestety coraz rzadziej – w ciemni analogowej. Przygotujemy także oddzielną ekspozycję sprzętu polskiego oraz fotografii barwnej, która w swoim początkowym okresie była bardzo zróżnicowana. Tym sposobem muzeum co jakiś czas będzie zmieniało swój wygląd. Jeśli chodzi o współczesną fotografię artystyczną, to pod koniec roku przymierzamy się do zaprezentowania najnowszych prac Tomasza Gudzowatego. 12 kwietnia natomiast otwieramy wystawę Stanisława Pręgowskiego w szlachetnej technice gumy z XIX wieku. Cały czas myślimy też nad poszerzeniem oferty edukacyjnej. W grę wchodzi rozbudowanie Bydgoskiej Akademii Fotografii. W tej chwili zajęcia przygotowane są dla uczestników średniozaawansowanych. Chcemy stworzyć ofertę o stopień wyższą. Być może oprócz tego pojawi się coś także dla osób, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z fotografią.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start