Aby zobaczyć to, co jest bardzo blisko, potrzeba pewnego dystansu

Wenecja Wenecja Fot. ZbyZiel

Z Małgorzatą Winter o Wycieczce do Europy rozmawia Monika Grabarek.


Opowiedz o swoim najnowszym projekcie, który zrealizowałaś pod koniec ubiegłego roku.
Małgorzata Winter: Tytuł tego projektu to: Tak daleko stąd, jak blisko. Wycieczka do Europy – Wenecja, Paryż, Rzym; pierwszy człon tytułu, jak wiadomo, to tytuł filmu Tadeusza Kunza. Na pomysł, aby go wykorzystać do nazwy projektu wpadł Piotr Świtakowski czyli „Świstak”.

Może zacznę od tego, że ten pomysł podróży po okolicach Bydgoszczy narodził się bardzo, bardzo dawno temu, jeszcze podczas Konstrukcji w procesie. Nie pochodzę z tych stron, więc po przeprowadzce było czymś naturalnym, że chciałam poznać nową przestrzeń mnie otaczająca, ale jak to w życiu bywa, zawsze na takie wycieczki brakowało czasu. Oczywiście wpadałam czasem do Żnina czy Biskupina, ale były to raczej sytuacje zawodowe.
To wszystko zaczęło wyglądać trochę inaczej podczas Konstrukcji w procesie. Jeździłam wtedy po okolicach z artystami z Łodzi, towarzyszył nam również Malcolm, Aborygen, który odwiedził nas w związku z wystawą prac aborygeńskich artystów w Polsce. Był bardzo szczęśliwy, że udało mu się wyrwać z Warszawy i oczywiście zachwycony okolicami Bydgoszczy. Podczas tych wyjazdów w związku z organizacją Konstrukcji okazało się, że jest nie tylko wiele ciekawych i pięknych miejsc, ale przede wszystkim, że mieszkają tam bardzo fajni ludzie.
Po moim powrocie do Bydgoszczy, blisko dwa lata temu, znowu z przyjaciółmi zaczęłam wędrować po okolicy. Dużo się zmieniło. Czasami trafialiśmy na realizacje, które powstały podczas Konstrukcji w procesie. Okazało się, że w niektórych miejscach one nadal funkcjonują, ludzie o nie dbają.

I te wycieczki po latach były inspiracją do Wycieczki do Europy?
Mnie w ogóle interesuje to, jak żyją ludzie w tych mniejszych miejscowościach, a główną inspiracją była książka Tomasza Rakowskiego Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy. Książka dotyka gorzkiego problemu: co stało się z mniejszymi ośrodkami i ich mieszkańcami po czasach transformacji ustrojowej na południu Polski; wszyscy wiemy, że nie dzieje się tam najlepiej, że niektórym wtedy zawalił się świat na głowę, że boleśnie te zmiany odczuły całe miejscowości, a nawet regiony Polski. Tomasz Rakowski zbierał materiały przez kilka lat (2002-2006).
Nasz projekt dotyczy naszego regionu. Celem jest wydawnictwo, zbieranie materiałów też pewnie trochę potrwa. Chcemy pokazać, jak tutaj się żyje, jaki mają dostęp do kultury ludzie w tych małych miejscowościach, jak kultywują tradycje. Rozpoczęłam od krótkich indywidualnych wypadów do tych miejscowości, duży zbiorowy wyjazd do Paryża, Wenecji, Rzymu odbył się w ostatni weekend minionego roku. Uczestniczyło w nim wiele osób z Bydgoszczy związanych ze Stara Piekarnią i myślę, że był bardzo pouczający dla nas wszystkich.
Powiem szczerze, że dla mnie to było bardzo interesujące doświadczenie, ponieważ byliśmy bardzo dużą, ale też mocno zróżnicowana grupą i każdy podczas tej wycieczki znalazł i odkrył coś innego. Dla mnie ważnym aspektem tego wyjazdu, oprócz oczywiście poznania tych wszystkich fantastycznych ludzi z miejscowości, które odwiedziliśmy, było to, że nabrałam innej perspektywy do otaczającej nas rzeczywistości tu w Bydgoszczy. Bardzo często tak w życiu jest, że aby zobaczyć to, co jest bardzo blisko potrzeba pewnego dystansu, oddalenia. Po prostu na co dzień nie zauważamy tego co dzieje się w naszym najbliższym otoczeniu, w naszej kamienicy, dopiero gdy na chwilę się oddalimy, to po powrocie z większą ostrością zobaczymy to, co się dzieje na naszym podwórku, zupełnie obok, nie tylko pod względem kulturowym, ale i społecznym. Jednocześnie mogliśmy się przekonać jak to co nas interesuje funkcjonuje w regionie. To, że na początku pojawiły się miejscowości Paryż, Wenecja i Rzym, to chyba oczywiste. W końcu to europejskie stolice kultury. Nie bez znaczenia był też termin naszej podróży. Wyjechaliśmy w ostatni weekend grudnia i, jak to o tej porze roku, było szaro, buro i ponuro. W takiej aurze rzeczy ukazują się takimi, jakimi są naprawdę, nic nie upiększa krajobrazu i o to właśnie mi chodziło. Oczywiście każdy z nas zobaczył co innego w zależności od indywidualnych zainteresowań i poczucia wrażliwości. I właśnie te przeróżne obserwacje, udokumentowane fotograficznie chcemy zaprezentować na wystawie bydgoskiej publiczności. Pokazać co się wydarzyło podczas tej naszej wycieczki i takie spotkanie odbędzie się w Galerii Kantorek.
Chcielibyśmy też porozmawiać o roli artysty i jego odpowiedzialności wobec grup społecznych, które angażuje do projektów. Jak być użytecznym i jak osiągnąć zamierzone cele, które zaowocują stałymi, autentycznie pozytywnymi relacjami i przyczynią się do rzeczywistych zmian. Z doświadczenia wiem, że to bardzo trudne, więc może takie spotkania pozwolą wypracować formy działania, które może niekoniecznie będą „innowacyjne”, ale przede wszystkim skuteczne.

Czy na tym pokazie projekt zostanie zakończony?
Nie. My dopiero właściwie zaczynamy. Ta podróż zaowocowała czymś dla mnie bardzo pozytywnym. Jest duża chęć wśród uczestników, by powrócić do tych miejsc, ale już z konkretnymi działaniami, pojawiły się nowe pomysły, rodzą się projekty. Wycieczka do Europy, ale też wcześniejsze nasze działania poza Bydgoszczą pokazały jak bardzo ludzie żyjący poza dużymi centrami kultury potrzebują kontaktu z innymi, z artystami, jak duża jest w nich potrzeba poznawania nowych rzeczy, uczestnictwa, jak chętnie angażują się w działania, które im proponujemy. To właśnie jest dla mnie impulsem żeby wraz z grupą chętnych zapaleńców coś dla nich zrobić, wyjść do nich z jakąś propozycją, ale też nauczyć się słuchać. Nie robić „dla kogoś” tylko „z kimś”. Najważniejsze jest to, żeby działać wspólnie, to sprzyja budowaniu społecznych relacji, więzi.
Reasumując, całkiem nieoczekiwanie projekt Wycieczka do Europy stał się punktem wyjścia do dalszych akcji społeczno-artystycznych i chyba to właśnie świadczy o tym, że takie działania maja sens i są bardzo potrzebne. Grupa, którą umownie nazywamy „Stara Piekarnia”, do której ty przecież też chyba przynależysz, udowodniła już chyba wiele razy, że wspólnie można więcej i lepiej, nawet w mało komfortowych warunkach.

Działy:
BIK

BIK

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start