Gdy Jakub Żulczyk wysiadł…

Gdy Jakub Żulczyk wysiadł z pociągu na dworcu głównym w Bydgoszczy, wysłał do przyjaciela smsa o treści „Bydgoszcz to piekło”. Piekło poprzedził epitetem, którego w kulturalnym magazynie nie wypada cytować. Na Starym Rynku zamówił bezcenną golonkę, z ogródka obserwował festyn wojewódzki, który dział się na starówce. Pani zaprosiła dzieci na scenę i zapytała, spod jakiego są znaku zodiaku. Jedna z dziewczynek odpowiedziała, że jest panną,  na co pani, rechocząc, ostrzegła: „Uważaj, by ci tak nie zostało do końca życia”. Dziewczynka się zawstydziła.

Po oficjalnym wieczorku z pisarzem, zabraliśmy go na spacer po mieście. Żulczyk zachwycił się młynem Rothera na Wyspie Młyńskiej, zabudową przy Młynówce. Dostrzegł piękno w odrapanych kamienicach Starego Miasta i w napisie „Savoy”. Wyjeżdżał zaciekawiony naszym miastem. I nawet trochę zauroczony.

Nie piekło, najwyżej lokalne piekiełko.

Dominika Kiss-Orska

Dominika Kiss-Orska

Redaktorka wydania BIK.

Kulturoznawczyni, dziennikarka prasowa („Gazeta Pomorska”) i radiowa (Radio Kultura).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Lipiec/Sierpień 2011 Gdy Jakub Żulczyk wysiadł…