Bydgoski Insynuator Kulturalny mało odpowiedzialny organ Zdzisława Prussa (90)

Satysfakcja połowiczna
Jako że nie ma nad Brdą literatów godnych wyeksponowania, przeto tegoroczny Bydgoski Trójkąt Literacki skupił się prawie wyłącznie na gościach z Polski. Mogli to być choćby debiutanci. Byle nie miejscowi. Jedynym przedstawicielem bydgoskiego środowiska, który dostąpił zaszczytu zaprezentowania na szerszym forum, okazał się Jarosław Jakubowski. Ale słaba to pociecha i połowiczna, bo przecież autor „Slajdów” tak naprawdę też jest zamiejscowy – bo z Koronowa.

Niebiańskie perspektywy
O tym, że Andrzej Maziec chodzi z głową w chmurach, wiedziano od dawna. Ale, że owe wędrujące obłoki potrafi zamknąć w klatkach fotograficznych o tym przekonaliśmy się dopiero na wystawie w Cafe Pianola. Nie dość na tym. Ambitny artysta przyrzekł, że spróbuje poznać język chmur, żeby się przekonać o czym rozmawiają. Jesteśmy pewni, że ową wiedzę posiądzie. A wtedy może liczyć na intratny etat w Instytucie Meteorologii albo, w najgorszym razie, może wykopać Kreta i zostać męską pogodynką w TV.

Niecodzienne „Dzienniki”
Dzienniki prof. Józefa Banaszaka pt. „Wybrałem Bydgoszcz” imponują nie tylko objętością ale i … szczerością. Z powodu tej ostatniej i tak już szerokie grono oponentów byłego rektora WSP może ulec znacznemu poszerzeniu. Niektórzy twierdzą, że owa ostrość sądów i ocen bierze się stąd, że znany entomolog obcuje na codzień z żyjątkami, które przecież żądlą, kłują i podszczypują. Czy autor odpokutuje za swoją szczerość? Czy grożą mu procesy o zniesławienie, tudzież wezwania do stawienia się z bronią palną lub białą na ubitym polu? – czas pokaże i media roztrąbią.

I z pustego Pustovalov naleje
Dyrygując słynnym „Chórem Aleksandrowa” – Aleksander Pustovalov udzielił w Filharmonii Pomorskiej lekcji poglądowej na temat „Jak wymuszać bisy”. Nawet gdy oklaski gasły nim solista wykonał pierwszy ukłon, dyrygent odpowiednimi a wymownymi wymachami ramion – to w stronę solisty, to w stronę publiczności – prokurował bis za bisem. Dlaczego widownia tak się dała za nos wodzić? Może zadziałał tu syndrom przysłowiowej bydgoskiej gościnności, lub ugruntowane w narodzie gorzkie przekonanie, że z „Ruskimi lepiej nie zadzierać”.

Rymuje jak z nut
Na debiut nigdy nie za późno – i na zmianę artystycznej dyscypliny też. Bydgoska skrzypaczka Małgorzata Mówińska-Zyśk odłożyła więc smyczek i chwyciła za pióro. Efekt? Interesujący tomik poetycki „Z zamyśleń” i całe cykle małych form satyrycznych filozoficzną refleksją podszytych. Jak chociażby ta fraszka:
„Nie musisz iść szybko, ważne żebyś dotarł
Powiedział żółw do pumy i … zasnął koło płota”

Lusterko wsteczne (-25)
Ćwierć wieku temu (lipiec–sierpień 1986):

 W Galerii Autorskiej przy Chocimskiej 5 odbył się wieczór poetycki Andrzeja Pańty zatytułowany „Brzuchem do słońca”

Dom Kultury „Orion” zapraszał na „Letnie potańcówki”

Estrada Bydgoska sprowadziła na stadion „Polonii” – „Auto–Moto–Rodeo”. W programie przewidziano „karkołomne wyczyny” i „salto śmierci”.

W Myślęcinku podczas Pikniku Country oklaskiwano pokaz mody Krystyny Poturbacz.

W Galerii Parkowej przy Filharmonii Pomorskiej zaplanowano letnie, plenerowe recitale fortepianowe.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Lipiec/Sierpień 2011 Bydgoski Insynuator Kulturalny mało odpowiedzialny organ Zdzisława Prussa (90)