Wyedukować wszystkich zainteresowanych jego sztuką

„Zakończenie roku Cage’a to cały pierwszy dzień Festiwalu…” „Zakończenie roku Cage’a to cały pierwszy dzień Festiwalu…” Fot. Dariusz Gackowski

O zakończonym niedawno Roku Johna Cage’a ze Sławkiem Janickim rozmawia Monika Grabarek.


Skąd pomysł na rok Johna Cage’a?
Pomysł wziął się stąd, że cały świat obchodzi ten rok jak rok Johna Cage’a. Szukając kolejnego tematu na 2012 rok pomyślałem o projekcie związanym z Johnem Cage’em. Napisałem wniosek, który został przyjęty i postanowiłem wziąć się do roboty. Prawda jest taka, że wszyscy wiedzą kto to jest John Cage, ale większość z nas nie zagłębia się w jego twórczość, a przecież jest ona inspiracją dla bardzo wielu artystów. Pomyślałem więc, że to dobry pomysł przybliżyć postać tego artysty i przy okazji wyedukować wszystkich zainteresowanych jego sztuką.

Dlatego ten projekt różnił się od innych, właśnie swoim edukacyjnym charakterem. Bardzo ważna jest tu strona internetowa, która nie jest tylko stroną dokumentacyjną naszych działań, ale właśnie edukacyjną i bardzo dużo można się z niej dowiedzieć. Strona internetowa będzie dostępna przez lata i często będzie można do niej zaglądać. W internetowej wyszukiwarce jesteśmy na drugim miejscu zaraz po Lublinie, który miał całoroczny projekt.

Co zaczęło obchody roku Cage’a?
Pierwsze wydarzenie to był koncert na cztery kontrabasy, który odbył się 11 sierpnia przed Drukarnią. Dla mnie był to bardzo wzruszający koncert, ponieważ nie był on łatwy, a frekwencja naprawdę dopisała. Przez całą godzinę w skupieniu słuchał nas naprawdę duży tłum i nie była to tylko publiczność „mózgowa”, ale wielu zwykłych przechodniów dołączyło do publiczności i wytrwali do końca. Byłem tą reakcją pozytywnie zaskoczony, ale było to bardzo fajne.
Następnie wystąpiły Audrey Chan i Andrea Parkins. Warsztaty Parkins były bardzo ciekawe przyszli ludzie, których się nie spodziewałem, natomiast koncert Audrey Chan mnie rozczarował. Audrey zaproszona była, aby zrobić coś w kontekście Cage’a, tymczasem, jako osoba która znana bydgoskiej publiczności, zagrała koncert w swoim stylu, zachowując swoją klasę, ale niczym nas nie zaskakując.
Potem pojawiło się Karbido. Oni występowali jakiś czas temu w MCK-u. Był wtedy na tym koncercie i czułem taki lekki niedosyt, bo spodziewałem się czegoś żywszego, w sensie: powstającego w większym stopniu w czasie koncertu. Jestem muzykiem improwizującym i wyczuwałem, że cała sytuacja na scenie jest zainscenizowana do najdrobniejszego szczegółu, że to wszystko jest odgrywane na pamięć. Jak się później okazało, nie myliłem się. Oni od lat z tym, oczywiście efektownym, projektem jeżdżą po całym świecie i wszystko mają dogranie w najmniejszym szczególe. Zespół po tym koncercie był w Mózgu i to chyba Albertina podpowiedziała mi, że warto by ich zaprosić do projektu, żeby zrobili coś Cage’a. Zaproponowałem to członkom Karbido, a oni propozycję przydjęli. Kilka miesięcy później przyjechali na tydzień do Mózgu, zrobili nowy „cage’owski” program. Premierowy koncert wypadł świetnie. Powstały godziny nagrań audio i wideo, i z pewnością wyprodukujemy o tym wydarzeniu film.
Kolejna odsłona Cage’a to warsztaty z dziećmi. Tutaj inspirowaliśmy się filmem On The Edge, który jest o improwizacji, pojawia się w nim taki fragment, w którym pewien Afrykańczyk prowadzi warsztaty z dziećmi. Wielu naszych znajomych tu w okolicy ma dzieci i bardzo się interesują wszystkim, co dla nich robimy i zawsze bardzo chętnie na wszelkie wydarzenia przychodzą. To się bardzo wiąże z rozszerzeniem naszej działalności jako stowarzyszenia, chcielibyśmy się w przyszłości zając edukacją stricte artystyczną. Nie jest tajemnicą, że w szkołach muzycznych na różnych szczeblach, nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, nie uczy się młodzieży bycia artystami, uczy się ich po prostu grać. Ta edukacja odbywa się w ściśle określonych ramach i tylko wybitne indywidualności są w stanie przetrwać szkołę, nie zatracić siebie i zostać artystą. Jest naszą ambicją, by w przyszłości stworzyć szkołę artystyczną i te warsztaty cage’owskie są takim krokiem do realizacji tego planu. Te warsztaty prowadzili Quba z Danielem Mackiewiczem i mimo że nie są to zawodowi wykładowcy, zrobili to bardzo ciekawie. Jak zwykle przy pracy z dziećmi okazało się, że są one bardzo otwarte, chłoną wszystko jak gąbka i potrafią tworzyć natychmiast. To była doskonała zabawa, pokazywaliśmy dzieciakom, że instrument można zrobić ze wszystkiego, że wszystko może być muzyką. Dzieciaki były w dużym rozstrzale wiekowym od 6 miesięcy do 15 lat i to było niezłe wyzwanie. W drugiej części warsztatów dzieciaki prowadziła Albertina, która jest absolwentką University of New South Wales College of Fine Arts. Tu były tworzone obiekty z gliny i błota, i to dopiero była zabawa, ubaw był ogromny. Ściany były wyłożone dużymi kartonami i dzieciaki mogły malować tym błotem to wszystko odbywało się przy muzyce Mozarta.
Zakończenie roku Cage’a to cały pierwszy dzień Festiwalu. Festiwal rozpoczęła Bydgoska Orkiestra Muzyki Współczesnej, w której skład weszli w tym roku profesorowie i studenci bydgoskiej Akademii Muzycznej. Zagrali w sposób bardzo interesujący serię kompozycji JC. Następnie na scenie zobaczyliśmy takie postaci jak: Krzysztof Knittel, wybitny polski kompozytor, jeden z najbardziej rozpoznawalnych w świecie polskich współczesnych muzyków, Szabolcs Esztenyl – jeden z najlepszych interpretatorów muzyki John Cage’a; rewelacyjny koncert! Towarzyszyła mu jego była studentka Iwona Mironiuk – olbrzymia ekspresja. Wystąpił również Tomasz Pawlicki, który w mieście jest niedoceniany, a jest genialnym kompozytorem i muzykiem.

Podsumowując, jesteś zadowolony z tego roku pod względem artystycznym, a czy publiczność dopisała? Czy ten projekt miał wielu odbiorców?
Frekwencja na koncertach to sprawa, która nieustannie mnie drażni i w wielu dyskusjach bardzo często ją podnoszę. Z frekwencją w naszym mieście jest marnie. Od ponad dwóch lat wspólnie walczymy o to, by działy się tu ciekawe i wartościowe rzeczy i dzieją się, tylko ciągle problemem jest publiczność, a konkretnie jej brak. Dużym sukcesem frekwencyjnym cieszy się nasz teatr, ponieważ stał się bardzo słynny w Polsce. Tu niestety wychodzi małomiasteczkowość bydgoszczan, którzy nie mogą uwierzyć, że coś dobrego dzieje się w ich mieście, że muszą to usłyszeć z Polski, z Warszawy, z zewnątrz. Bardzo chciałbym to zmienić. Bydgoszcz zmienia się na dobre, mieszkam tu bo chcę, a nie z przymusu i chcę robić coś fajnego dla tego miasta. Są tu ludzie, z którymi można robić bardzo fajne rzeczy i te rzeczy się dzieją, więc tym bardziej jest przykro, że bydgoszczanie tego nie doceniają. Jestem jednak przekonany, że jeżeli będziemy działać wspólnie, to i z tym sobie poradzimy. Myślę, że bardzo pomocne będą media, które będą się bardziej skupiać na kulturze i sztuce w Bydgoszczy, i będą poświęcać więcej miejsca na promocję interesujących wydarzeń, których w Bydgoszczy nie brakuje. Teraz, po festiwalu, mogę powiedzieć, że na tegorocznej edycji publiczność nie zawiodła. Była obecna, była skupiona. Festiwal wypadł świetnie pod każdym względem.

Działy:
Monika Grabarek

Monika Grabarek

Pedagog, dziennikarka radiowa (Radio Kultura).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Grudzień 2012 Wyedukować wszystkich zainteresowanych jego sztuką