XVI Musica Antiqua Europae Orientalis: W ogrodzie sztuk

Zespoły L’Arpeggiata i Barbara Fortuna. Zespoły L’Arpeggiata i Barbara Fortuna. Fot. Piotr Ulanowski

W dniach 12 września – 5 października 2012 roku, w Filharmonii Pomorskiej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy, odbył się 50. Bydgoski Festiwal Muzyczny, a w jego ramach – XVI Międzynarodowy Festiwal Musica Antiqua Europae Orientalis, pod hasłem „Wschodnie i zachodnie wpływy na tożsamość kulturową Europy”. W czasie trzech tygodni trwania Festiwalu, koncertów muzyki chóralnej, kameralnych zespołów wokalno-instrumentalnych i symfonicznych, od średniowiecza po współczesność, wysłuchało około 10 tysięcy melomanów. Większość z 17. koncertów miała miejsce w bydgoskiej Filharmonii, kilka odbyło się w Toruniu – w kościele pw. Świętego Jakuba Apostoła, Auli Uniwersytetu Mikołaja Kopernika i Sali Mieszczańskiej Ratusza Staromiejskiego, oraz w Strzelnie – w bazylice pw. Świętej Trójcy.

XVI Festiwalowi, organizowanemu co trzy lata od 1963 roku, towarzyszy Konferencja Słowianoznawcza, odpowiadająca mu tematycznie. Tegoroczna, kolejny raz objęta patronatem Komitetu Słowianoznawstwa PAN, toczyła się po hasłem „Kultura, literatura, myśl filozoficzna oraz język Słowian wschodnich i południowych w powiązaniach, wzajemnych oddziaływaniach międzykulturowych”. Jak zawsze wzięli w niej udział humaniści z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Warszawskiego, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, oraz Polskiej Akademii Nauk. To wydarzenie naukowe od początku współorganizuje, czuwa nad jego sprawnym przeprowadzeniem, a od pewnego czasu zamyka wykładem o tematyce bydgoskiej – prof. dr hab. Adam Bezwiński, reprezentujący UKW w Bydgoszczy.

W tegorocznej edycji festiwalu wyeksponowano muzykę chóralną, a także chorał i jego inspirującą rolę w muzyce religijnej, od średniowiecza, poprzez nowożytność, aż do współczesności. Jako jedna z najważniejszych cech kultury średniowiecznej, istniał w powiązaniu z ówczesną architekturą, liturgią i iluminowanymi rękopisami. Oprócz wersji „rzymskiej”, czyli wzorcowej, zebranej i ukonstytuowanej w okresie rządów papieża Grzegorza I (590-604), chorał rozwijał się w całej Europie, będąc otwartym na różne style kompozycji, a także zyskując cechy narodowe. Podczas koncertów zaprezentowano chorał gregoriański, jak i bardzo ciekawy i oryginalny chorał narodowy (zespół Heinavanker), co niewątpliwie miało wartość edukacyjną. Ukazano również bogactwo pieśni religijnych wielo- i jednogłosowych, liturgicznych oraz pielgrzymich, towarzyszących liturgii katolickiej i prawosławnej. Pojawił się cały wachlarz pieśni tradycyjnych, łączących w sobie elementy świeckie i religijne. Choć naznaczone charakterystycznym rysem anonimowości, w różny sposób modyfikowane – trwają i wciąż inspirują, jako stała wartość w kulturze narodów.

Zespoły chóralne zaprezentowały na Festiwalu program silnie naznaczony tradycją narodową, co przejawiało się również w języku, i określonym obrządkiem religijnym.

Sofijski chór chłopięcy z Bułgarii, pod kierownictwem Adriany Blagoevy, przedstawił pieśni prawosławne kompozytorów rosyjskich, bułgarskich, a także Włocha – Giuseppe Sartiego (1729-1802), co było przykładem wpływu muzyki operowej na muzykę cerkiewną. Chór był perfekcyjny, począwszy od brzmienia, przez współpracę z dyrygentem, na prezentacji scenicznej kończąc.

Niezwykłą atmosferą emanował zespół wokalny Heinavanker z Estonii, prowadzony przez Margo Kölar. Parę osób, w zgrzebnych strojach, zaistniało na scenie w taki sposób, iż wydawało się, że zapominają o obecnej na sali publiczności. Są we własnym gronie, w otwartym pejzażu, gdzieś na łące nad brzegiem jeziora. I tu śpiewają swoje archaiczne pieśni sprzed dwóch tysięcy lat, które przetrwały dzięki ustnym przekazom. Przeplatają je klasycznym chorałem, połączonym z jego estońską, ludową wersją, dopełniając to cyklem pieśni religijnych.
We wnętrzu bazyliki Świętej Trójcy w Strzelnie rozbrzmiewały hymny, psalmy i antyfony kompozytorów polskich, wykonywane po łacinie i w języku polskim, oraz kompozycja św. Hildegardy z Bingen (1098-1179) – mniszki zakonu benedyktynek i mistyczki, 6 października 2012 roku ogłoszonej doktorem kościoła rzymsko-katolickiego. Zespół wokalny Bornus Consort z Zalesia Górnego przedstawił bardzo spójny i piękny program muzyczny, będący koncertową realizacją przedsięwzięcia naukowego, prowadzącego grupę, Marcina Bornus-Szczycińskiego. I tak, odnalezione w polskich bibliotekach i archiwach klasztornych manuskrypty, posłużyły jako rzetelna podstawa dla wystawienia Hymnów do świętych polskich, między innymi ku czci śś. Stanisława, Wojciecha, Jacka, Jadwigi Śląskiej czy Maksymiliana Kolbego.

Śpiewy rosyjskiej cerkwi prawosławnej usłyszeliśmy w wybitnej interpretacji chóru mnichów z monastyru Wałaam z Rosji, pod kierownictwem Michaiła Ruzanowa. Pięciu dostojnych zakonników, w czarnych sukniach, wypełniło przestrzeń sali koncertowej korną modlitwą, rozpisaną na głosy. Śpiewali cerkiewne hymny w tradycji rosyjskiej, także te, powstałe w rodzinnym Wałaam, oraz pieśni greckie, serbskie, bułgarskie i gruzińskie. Koncert zamknęli, po trzech bisach, własną wersją dumki Kałakolczik.

Pod hasłem „Dawna muzyka hiszpańska” wystąpił chór chłopięco-męski Escolania de Montserrat z Hiszpanii, związany z katalońskim klasztorem i sanktuarium benedyktynów Montserrat, kierowany przez Bernata Vivancosa. Hiszpanie wprowadzili słuchaczy do sanktuarium poprzez pieśni pielgrzymów, zawarte w Czerwonej Księdze z klasztoru Montserrat, czyli bardzo cennego, XIV-wiecznego manuskryptu. Od początku budowali nastrój nabożeństwa, dziejącego się przy dźwiękach klasztornych dzwonów i pielgrzymich bębenków. Czysto i słodko płynęła pieśń maryjna z XVII wieku, z motywem echa (wyrazista reakcja publiczności!), łacińskie pieśni liturgiczne, będące częścią Mszy Świętej za zmarłych, a także współczesne pieśni ku czci Maryi z Montserrat, która jest odpowiednikiem naszej Czarnej Madonny.

Repertuar klasyczny złożył się na uroczysty koncert, przypominający postać założyciela i dyrektora Filharmonii w Bydgoszczy, Andrzeja Szwalbego (1923-2002). Arie koncertowe i uwertury do oper Wolfganga Amadeusza Mozarta usłyszeliśmy w wykonaniu Olgi Pasiecznik (sopran), solistki Warszawskiej Opery Kameralnej. Artystka zaprezentowała się znakomicie pod względem wokalnym, stylowo i z wdziękiem. Czarowała głosem, pewnie i lekko pokonując przeszkody „koloraturowej woltyżerki”. III Symfonia Es-dur op. 55 „Eroica” Ludwiga van Beethovena, w wykonaniu Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy, pod gościnnym kierownictwem Takao Ukigaya z Japonii, zabrzmiała świetnie, wręcz porywająco, od pierwszego podniesienia batuty, aż po owację.

Wyjątkowy charakter miał jubileuszowy koncert, zorganizowany z okazji tegorocznych obchodów 80. rocznicy urodzin Wojciecha Kilara. Przedstawiono Uwerturę koncertową E-dur op. 12 Karola Szymanowskiego i, powstały w 2011 roku, III Koncert fortepianowy Wojciecha Kilara, z bardzo dobrą pianistką – Beatą Bilińską. Już samo zestawienie tych dwóch utworów było konceptem. Przynależą do muzyki współczesnej, stając w pewnym sensie na jej krańcach. Przestrzeń między nimi wypełniona jest nieustannie inspirującą awangardą XX-lecia międzywojennego, łagodnym przypomnieniem impresjonizmu i muzyczną narracją. Ta, skonstruowana wokół motywów ludowych i historycznych, rozwija się subtelnie i z rozmachem. W wyobraźni odbiorcy stwarza żywy, bogaty w formy, ekspresyjno-liryczny pejzaż. Oglądamy go w dwóch, muzycznych odsłonach. Każda z nich jest wyrazem odpowiedniej estetyki, a zarazem pełnym szacunku, fascynacji, twórczym zaczerpnięciem z przeszłości. Podczas festiwalowej prezentacji, dzięki wysokiemu poziomowi wykonawstwa (Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy, pod dyrekcją Tadeusza Wojciechowskiego), oba utwory zabrzmiały z równą sobie mocą i wyrazistością, zachowując wpisaną w nie oryginalność. Całości koncertu dopełniły kompozycje na chór i orkiestrę symfoniczną Wojciecha Kilara, Victoria i Exodus, gdzie zgodnie z charakterem zabrzmiały trzy uniwersyteckie chóry: Chór Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (przygotowanie – Arkadiusz Kaczyński), Chór Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy (przygotowanie – Janusz Stanecki), Chór Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy (przygotowanie – Agnieszka Sowa).

„Jedwabnym szlakiem” poprowadziła słuchaczy Maria Pomianowska z zespołem wokalnym, grającym na wielu unikatowych instrumentach, zarówno oryginalnych jak i zrekonstruowanych – mających prowieniencję wschodnią. Usłyszeliśmy pieśni arabskie, izraelskie, mongolskie, utwory rodem z Japonii, Chin, Iranu i Indii. Wyruszyliśmy do Azji, aby wrócić do Europy i zrozumieć, jak wiele muzycznych wpływów przebyło tę samą drogę. Tak jest z dwoma instrumentami strunowymi, na których gra Maria Pomianowska. Są to suka biłgorajska i fidel płocka. Zaginione, po latach pracy badawczej i licznych „podróżach do źródeł”, przywrócone zostały współczesnej kulturze. Te zrekonstruowane z pietyzmem instrumenty są więc jak zmaterializowane marzenie, aby ożywić przeszłość w teraźniejszości. Spotkanie edukacyjno-muzyczne z zespołem Pomianowskiej było przykładem łączenia wpływów, tradycji i stylizacji, prawie bez żadnych granic terytorialnych i czasowych. I tak, polski oberek zabrzmiał w aranżacji orientalnej. Oryginalna pieśń z Izraela, po chwili zmieniła się w długą i bogatą improwizację, przypominającą „nocne jam session”, wykonane z wirtuozerią… na bardzo starych instrumentach. Pieśń arabska była jedynie inspiracją dla utworu skomponowanego przez Marię Pomianowską. A w grze (drumla) i śpiewie alikwotowym, z mongolskich stepów, które zaprezentował Bartłomiej Pałyga, powróciły pieśni Kozaków, wiernych Chmielnickiemu, a osiadłych na rubieżach Rzeczypospolitej.

Zupełnie inna aura panowała w trakcie dwóch koncertów muzyki barokowej w wykonaniu zespołów wokalno-instrumentalnych, grających na instrumentach dawnych.

L’Arpeggiata z Francji, założony przez Christinę Pluhar, z gościnnym udziałem Raquel Andueza (sopran) i Vincenzo Capezzuto (kontratenor), oraz z towarzyszeniem męskiego kwartetu wokalnego Barbara Fortuna z Korsyki, wystąpił na inauguracji Festiwalu. Zespół przedstawił program Via Crucis, zainspirowany średniowiecznymi misteriami, a raczej ich nowożytną, dworską interpretację. W sugestii przedstawienia teatralnego, muzyka istniała blisko słowa, dopełniona o pantomimę. Dramatyzm i czułość pieśni religijnych z Neapolu, Rzymu i Hiszpanii oraz tradycyjnych utworów z Korsyki, bywał wzmocniony, czy też „przetłumaczony” na obrazy poprzez taniec. Współczesny, a jednocześnie harmonizujący ze sztuką dawną. W plastycznej formie i symbolicznym wyrazie pokrewny był klasztornym, romańskim freskom, na których ekspresja i deformacja ciała wyraża głębokie poruszenie duszy. Artyzm nadał tu kształt każdej emocji. W tej roli przejmująca Anna Dego. Widzieliśmy na estradzie dwa światy: dworskiej elegancji słowa, pozy, gestu i kostiumu (Raquel Andueza i Vincenzo Capezzuto) oraz prostoty zwykłych ludzi, przemawiającej szczególną uczuciowością (Barbara Fortuna). Rzeczywistości te przenikały się wzajemnie, opisując cierpienie Chrystusa i ból Matki Bożej. Bardzo wyrazistą, grupową kreację stworzył męski kwartet wokalny, śpiewający a cappella – Barbara Fortuna z Korsyki. To wyjątkowe przedstawienie: stylowe, bogate formalnie, dopracowane wokalnie i muzycznie. Całość wzruszająca, nasycona południowym temperamentem, liryzmem i bel canto.

Ascetycznie, nowocześnie, skupiając uwagę widza „jedynie” na muzyce i pieśniach, zinterpretowanych aktorsko – tak zaprezentował się publiczności, podczas jednego z ostatnich wieczorów, Philip Pickett and the Musicians of the Globe. Zespół przedstawił pieśni powstałe i wykonywane w kręgu grupy aktorskiej Szekspira, bardzo popularne w okresie panowania Elżbiety I i Jakuba I. Inspirowane jego utworami dramatycznymi, komediami i tragediami (np. Jak wam się podoba, Makbet, Burza, Wieczór Trzech Króli, Hamlet, Otello), śpiewane były w wielu angielskich teatrach, a także na królewskim dworze. Grupa wokalno-instrumentalna prowadzona przez Philipa Picketta nawiązuje do inscenizacji znanych z londyńskich teatrów Globe Theatre i Blackfriars Theatre, których twórcą i współwłaścicielem był sam William Szekspir. Ponownie więc słuchaliśmy muzyki dworskiej: tanecznej, rytmicznej, zróżnicowanej aranżacyjnie, i subtelnej, z wirtuozowskimi partiami skrzypiec (Penelope Kaempf) i lutni (Lynda Sayce). Lutnia towarzyszyła Joanne Lunn (sopran) – wykonawczyni „szekspirowskich pieśni”. Stwierdzić, że jest ona sprawna technicznie, ma ładną barwę głosu, śpiewa stylowo – to za mało. Artystka jest znakomitą interpretatorką, skupioną na wartości przedstawianego tekstu. To jego treść określa formę: liryczną, dramatyczną, komiczną. Joanne Lunn, od pierwszego dźwięku-słowa, przykuwała naszą uwagę w melorecytacjach, stając się jednoosobowym teatrem. Ubrana współcześnie, swobodna i naturalna, podobnie jak pozostali członkowie Zespołu, budowała atmosferę „teatru wyobraźni”, którego istnienie oparte jest o uniwersalność prezentowanych tekstów.

Źródłem mocnych przeżyć duchowych i estetycznych były Wielka msza h-moll Johanna Sebastiana Bacha (Orkiestra Kameralna Capella Bydgostiensis, Polski Chór Kameralny – Schola Cantorum Gedanensis, dyrygent: Jan Łukaszewski, soliści: Joanna Freszel – sopran, Urszula Kryger – mezzosopran, Aleksander Kunach – tenor, Wojciech Gierlach – bas), a dzień później – Missa pro pace (2000) Wojciecha Kilara (Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy, Chór Opery Nova w Bydgoszczy, dyrygent: Rudolf Tiersch, Niemcy, przygotowanie Chóru: Henryk Wierzchoń, soliści: Iwona Hossa – sopran, Agnieszka Rehlis – mezzosopran, Adam Zdunikowski – tenor, Piotr Nowacki – bas). Świetnie poprowadzone orkiestry, silnie i czysto brzmiące chóry, w partiach solowych – uznani polscy śpiewacy. I zupełnie inne światy muzyczne.

Msza o pokój Kilara, zgodnie z zamysłem kompozytora, dzieje się wczesnym rankiem w klasztornym kościele. W surowym wnętrzu i półmroku. Na wstępie, długim, ciemnym frazom orkiestry odpowiada a cappella alt. A potem inne barwy orkiestry, inne pojedyncze głosy a cappella, duety i kwartety, zyskujące tło muzyczne, oraz chór – współczesny, a czasem będący „echem średniowiecza”. To wrażenie. Głosy, orkiestra, w różnych konstelacjach, wybrzmiewają tu jakby osobno, indywidualnie, po ciszy wypełnionej treścią. Wszystko jest wyartykułowane, a przez to ważne. Trzeba czasu, aż doznamy pewnego otwarcia, czyli światła, jakim jest sopran. Trzeba czasu, aż zabrzmi chóralne Agnus Dei. Tak, forma tego utworu buduje w słuchaczu odczucie ascezy, przypomina współczesną poezję. Missa pro pace wprowadza w atmosferę modlitwy kontemplacyjnej – trudnej, ale bliskiej poznaniu.

Wielka msza h-moll Bacha rozbrzmiewa w nieokreślonej, jasnej przestrzeni. W miarę jej rozwoju, w poczuciu nieustającej harmonii, narasta w odbiorcy wrażenie komplikacji i bogactwa. Więcej – przekroczenie granic nie tylko intelektu, ale i wyobraźni. Słuchamy i, stojąc z uniesioną głową, patrzymy na iluzjonistyczne sklepienie, pędzla któregoś z wielkich, włoskich freskantów z XVII wieku. Patrząc długo, czujemy się pochłonięci tą muzyką. Co w obszarze tego monumentalnego sklepienia jest prawdziwą architekturą i rzeźbą, a co ich malarskim naśladownictwem? Gdzie są granice? Nad nami piętrzy się konstrukcja z kolumn i gzymsów, coraz wyżej i wyżej. Podobnie wznoszą się i rozrastają grupy świętych, męczenników i aniołów. Aż po szczyt tej piramidy, która niknie w nieprzeniknionym świetle…

XVI Międzynarodowy Festiwal Musica Antiqua Europae Orientalis jest jednym z największych i najważniejszych wydarzeń muzycznych w Bydgoszczy, mającym charakter interdyscyplinarny. Jego wysoki poziom artystyczny i renoma, jaką zasłużenie cieszy się w kraju i za granicą, jest powodem do radości i dumy. Nie tylko dla jego organizatora – Filharmonii Pomorskiej – ale dla nas wszystkich, którzy cenimy wartość prawdziwej Sztuki.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Listopad 2012 XVI Musica Antiqua Europae Orientalis: W ogrodzie sztuk