Aleppo według Aleksandry Simińskiej

"Aleppo jest czernią", olej, płótno, 321×210 cm, 2017 "Aleppo jest czernią", olej, płótno, 321×210 cm, 2017 fot. Łukasz Maklakiewicz

Trzy monumentalne płótna, namalowane z rozmachem, swobodą i ekspresją, tworzące formalną i tematyczną całość. Tryptyk przedstawia starożytne miasto Aleppo w Syrii. Nie jest to ujęcie realistyczne. Wręcz przeciwnie. Patrzymy na malarską wizję, ukazującą bezwzględne zniszczenie miasta symbolu.

Górzyste Aleppo to początki cywilizacji, której wspaniałym przejawem było wielonarodowe imperium Mezopotamii. To jedno z najstarszych i najbogatszych miast Syrii. To rzymska prowincja, na obszarze której zdobywcy budują okazałe świątynie i amfiteatry, dając znać całemu oikumene – światu zamieszkałemu i cywilizowanemu – do kogo należy ta ziemia. Aleppo to również legendarna postać królowej Zenobii, ambitnej, mądrej i pięknej, która rzuca wyzwanie rzymskiemu poddaństwu i wszczyna szaleńczą walkę o wolność i władzę, przekraczającą granice Syrii. Aleppo – miasto, w którym przez wieki chrześcijańskie świątynie sąsiadowały z muzułmańskimi minaretami, co było konsekwencją burzliwej historii oraz żywą metaforą współistnienia dwóch różnych cywilizacji, także przejawem wzajemnej fascynacji i inspirującego przenikania kultur, począwszy od wczesnego średniowiecza. Aleppo nieraz jest niszczone i podnosi się z ruin na podobieństwo ognistego Feniksa, który odradza się z popiołów. Wydaje się, że tylko ta kultura, pełna okrucieństwa, mistyki, siły i przepychu, mogła go stworzyć.

 

Aleppo na obrazach Aleksandry Simińskiej to zgliszcza i spalone drzewa, ziemia pozbawiona żywotnych soków, niebo bez ptaków i miasto bez ludzi. Za jakiś czas umilkną wybuchy widoczne na płótnie, znaczone tumanami gorącego kurzu. Płonący jasną czerwienią ogień zamieni się w popiół. I będzie to miejsce prawie pustynne, ze śladami ginącej na naszych oczach cywilizacji. Czy to ukryta przepowiednia? Ale to nie wszystko – to byłoby zbyt proste. Na obrazach artystki znajdujemy znacznie więcej. Widzimy postacie z innej rzeczywistości. Jedne zdecydowanie wkraczają pomiędzy zgliszcza i pustkowie, inne – jawią się łagodnie i trwają w pozach adoracji. Powstają nagle, z gęstej i nasyconej barwą materii farby.

Obraz pierwszy

Na jego pierwszym planie, u dołu, znajduje się szachownica. Po jej bokach stoją, po lewej – białe, a po prawej – czarne postacie, które rzucają cień. Nie są to figury szachowe, ale sugerują nam, że oto dzieje się szczególna rozgrywka. Podążają one jakby z spoza obrazu, następnie wchodzą w jego wykreowaną przestrzeń. Wyraźnie ukierunkowują nasze spojrzenie w głąb wyobrażenia. Budują wrażenie perspektywy. Idziemy za nimi, po lewej stronie widząc wypalone, piętrowe domy, a raczej bezwład, który po nich pozostał. Wielowymiarowa i rozświetlona, uporządkowana wewnętrznie przestrzeń budynków, jak w rzeczywistości, tak i na obrazie, zamieniona zostaje w dramatycznie powyginane szkielety. Z płaszczyzn pozostają tylko ekspresyjne pociągnięcia pędzla. Obraz utrzymany jest w tonacji szarości, przeważają biele, czernie ze śladami beżu i błękitu. Odpryski barwy i blade światło są jak ciche odgłosy gasnącego życia.

Jeden element, umiejscowiony u góry, po prawej, od razu przykuwa naszą uwagę. To podłużna biało-czerwona forma, której nie możemy w całości objąć wzrokiem, ponieważ na płótnie widzimy jedynie jej kontynuację. Przypomina fragment białego posągu, z którego spływa czerwona szarfa. A może są to strumienie wody i krwi, wołanie o miłosierdzie dla umierającego Aleppo? Biel zmienia się w skłębioną, jasną szarość. Woda, spływając łagodnie, obmywa fundamenty ruin, gasi tlące się popioły, koi ostatnie pragnienie umierających wśród zgliszczy.

Obraz drugi

Aleppo, olej, płótno, 321×210 cm, 2017, fot. Łukasz MaklakiewiczTym razem na pierwszym planie, bliżej centrum kompozycji, staramy się rozpoznać, czym jest niepełna, przejrzysta i nasycona światłem bryła. Przypomina sześcian, pozbawiony sufitu i dwóch ścian od strony widza. Emanuje blaskiem. Dostrzegamy, że światło, które napełnia tę przestrzeń, ma swoje źródło poza obrazem. Napływając z góry, wnosi do wnętrza zniszczonego miasta i malarskiego przedstawienia pastelowe barwy: jasne błękity, różowe beże, żółć, pomarańcz i zielenie. Spokój, powietrze i życie unoszą się nad Aleppo. W tajemniczej bryle odnajdujemy otwarte okna i drzwi, a przez nie widok na zaorane, wilgotne pola, drzewa i świeżą zieleń. Skąd te obrazy, jak przelotne widzenia innej rzeczywistości? Wokół przecież tylko spalone drzewa, które rzucają czarne, nagie cienie.

Ta jasna przestrzeń, wyizolowana z piekła wojny, adorowana jest przez anioły. Trzy anioły. Czy i tu, w Aleppo, wskazują one na pełną i aktywną Obecność? Namalowane w ciemnych i miedzianych brązach oraz niebieskościach, otoczone są jasnoniebieską poświatą. Głęboko pochylone, skupione i radośnie pokorne. Wdziękiem pozy i proporcji przypominają XVIII-wieczne rzeźby. Obok anioła klęczącego po lewej stronie umieszczony jest szklany ekran, w którym widzimy skrawek bezchmurnego, błękitnego nieba. Nie dopatrzymy się go nad Aleppo. Pochodzi jakby z głębszych warstw błękitu i spokoju. Jego obraz, pochwycony na ekranie, kontrastuje ze spaloną ziemią. Środkowy anioł trzyma czarny krzyż albo jego cień.

Obraz trzeci

Anioł z Aleppo, olej, płótno, 321×210 cm, 2017, fot. Łukasz MaklakiewiczUderza widza mocną w wyrazie czerwienią. Ulega ona dynamicznym przemianom, od barwy pomarańczowego płomienia, przez czerwień kardynalską, brunatną, po purpurę, która zmienia się w gorący fiolet. Pogłębiona i intensywna, na podobieństwo twórczej myśli, staje się od razu formą. Zyskuje znaczenie samodzielnej treści. Prawdziwa wizja przemawia symbolami. Nie ma w niej miejsca na jednoznaczność. Czym więc jest ta czerwień, która zdecydowanie komponuje przedstawienie i dominuje w nim kolorystycznie? Czy jest to krew tutejszych męczenników, tysięcy bezbronnych ofiar wojny, która prawie zawsze jest bezwzględną polityczną i finansową rozgrywką? Żywa i gęsta czerwień wypływająca ze świeżej rany Aleppo. A jeśli to krew, która ma moc oczyszczenia tej rzeczywistości, jak wcześniej woda? Moc zadośćuczynienia za przemoc, wszelkie przejawy zła i śmierć. Krew przemienia się w ogień, gdzieniegdzie rozbłyskujący jaśniejszym płomieniem, który wypala do cna i prowadzi do odrodzenia życia.

Z materii tej czerwieni rodzą się jaskółki. Lotne, śmigłe, niebudujące gniazd, a więc bezdomne. Z ognia i krwi, rzucone na wiatr. Z tego samego tworzywa są anioły. Wydaje się, że, podobnie jak jaskółki, powstają na naszych oczach. Wyjątkowym przykładem dynamiki narodzin jest postać anioła umieszczonego u dołu kompozycji, którego siła czerwieni wzmocniona zostaje jeszcze przez fiolet, co sprawia wrażenie podwojenia jego postaci. Obecność niektórych aniołów jest rozpoznawalna jedynie na podstawie znaczących fragmentów, można rzec – atrybutów. Smukłych skrzydeł. Przestrzeń zbudowana z czerwieni pulsuje więc różnymi istnieniami i przejawami życia. Dlatego właśnie ta wizja jest najbardziej skomplikowana i tajemnicza.

Na pierwszym planie wyobrażenia, u dołu, zauważamy fragment architektury miasta. Weduta skonstruowana z geometrycznych, jasnych brył. Przypomina zabudowę znaną z obrazów mistrzów włoskiego quattrocento, Masaccia i Piera della Francesca. Fantastyczna bryłowatość precyzyjnych form. Perspektywa, która pozwala zajrzeć do wnętrza piętrowych domów, po których przechadzają się czerwone anioły. Ostrość linii przypominająca o ciągle żywej estetyce średniowiecza i prymacie sztuki florenckiej. Niezwykła jest baśniowość i symbolika tej architektury. Energia, z jaką przywołuje przeszłość, idee, historię i sztukę europejską. Wiara w porządek rzeczy, harmonia, przekonanie o wszechmocy i dobroci Boga oraz wspaniałości człowieka. I wieczne trwanie tego świata. Odnosimy wrażenie, że weduta, która uplastycznia się, rozbudowuje i spiętrza, z boków ku środkowi kompozycji, i tym razem ma swój początek poza płótnem. A istniejąc już w jego przestrzeni, zamyka ją od dołu i na podobieństwo warownego muru broni dostępu do obszaru, gdzie dzieje się wizja.

Charakter architektury koresponduje stylistycznie z dziwnym oknem zawieszonym w centrum czerwonej wizji. Otwarte okno, przedstawione w „perspektywie schodkowej”, umożliwia nam spojrzenie w głąb pejzażu. Patrzymy na miasto wzniesione na wzgórzach, na tle nieba. Perspektywa, jasno i precyzyjnie ukształtowane bryły, kubistyczny porządek wyrażają pragnienie odwzorowania formy doskonałej. Weduta powstała ze zróżnicowanych walorowo szarości, przywodzi na myśl czarno-białą, nieco wyblakłą fotografię. Nad oknem, po lewej stronie, teatralnie zawisła zasłona, reprezentacyjna i ciężka od połączenia intensywnej czerwieni z fioletem. Malowniczo uniesiona, przez moment pozwala nam kontemplować krajobraz idealny. Oto pejzaż, który zatrzymuje w sobie czas i piękno. Czy to Aleppo, przeniesione do innego wymiaru, gdzie trwa niezmienione i ocalałe? Aleppo, jak marzenie o Nowej Jerozolimie, świętej i wiecznej.

Malarski cykl Aleppo znakomicie charakteryzuje dojrzałą twórczość Aleksandry Simińskiej. Oddaje jej temperament. Także wrażliwość na otaczającą rzeczywistość. Tym razem są to brutalne konsekwencje i atmosfera wojny. Okazałe płótna stanowią rodzaj efektownej prezentacji jej malarskiego warsztatu. Zwracają uwagę zróżnicowaną i trafną syntezą formy. Robią wrażenie swobodą i odwagą kompozycji. Podkreślają znaczenie barwy i jej wartość wyrazową. Bardzo ważny jest sposób, w jaki artystka konstruuje przestrzeń w obrazie. W jednym kadrze zwykle łączy kilka perspektyw. To może sugerować dystans do realistycznego ujmowania rzeczywistości oraz skłonność do analizy relacji przestrzennych. Sądzę jednak, że przede wszystkim świadczy o twórczej energii i fantazji, której nie zadowala perspektywa linearna w opisie świata.

Malarka dąży do wciągnięcia widza w wykreowaną przez siebie przestrzeń obrazu. To pierwszy krok, aby rozpocząć z nim intelektualną i emocjonalną grę. Toczy się ona w szlachetnym celu. Idzie o rozpoznanie szerokich i osobiście przetworzonych inspiracji historią sztuki. Począwszy od antyku, poprzez sztukę nowożytną i szacunek dla akademizmu, pojmowanego jako wiedza i konkretne umiejętności warsztatowe. W podejściu do koloru i światła wyczuwa się docenienie dokonań impresjonizmu. Nie ma też wątpliwości, że dla Aleksandry Simińskiej, podobnie jak modernistów, przedstawienie malarskie składa się z poszczególnych płaszczyzn, linii, nasyconych plam koloru oraz faktur. Artystka eksponuje przekonanie, że to one są podstawowym budulcem każdego obrazu. Same w sobie są ważne i ciekawe.

A do czego prowadzi zrozumienie formy w łączności z ożywczą mocą inspiracji i prawdziwie ludzkim otwarciem na świat? Do stworzenia przez malarkę wewnętrznego życia w obrazie, który emanuje własną energią i siłą symbolu.


 

Pierwsza prezentacja tryptyku
Aleppo Aleksandry Simińskiej
miała miejsce na wystawie Vanitas w dniach
16 II – 9 IV 2017 w Galerii Miejskiej bwa w Bydgoszczy.


 

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start