Otwarcie wystawy Gracjana Kaji pt. „Siedem portretów grzechów głównych”

Wystawy | 
18:00, czwartek, 15 września 2016
Gracjan Kaja, "Nieumiarkowanie", rzeźba, wys. 63 cm (2016) Gracjan Kaja, "Nieumiarkowanie", rzeźba, wys. 63 cm (2016)

Gracjan Kaja, ur. 1980, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku na wydziale rzeźby – dyplom w pracowni Sławoja Ostrowskiego. Uprawia rzeźbę, rysunek oraz zajmuje się grafiką komputerową, a także fotografią, głównie reportażową, z wypraw po krajach Ameryki Łacińskiej. Autor 10 wystaw indywidualnych fotografii, rysunku i rzeźby. Uczestniczył w wielu wystawach zbiorowych. Autor kilku monumentalnych rzeźb, m.in.: Ukrzyżowany (wg obrazu Matthiasa Grünewalda) w Wyższym Seminarium Duchownym Bydgoszczy, Konstanty Ildefons Gałczyński w Praniu.


 

Siedem grzechów głównych w Galerii Autorskiej

Prezentacja rzeźb Gracjana Kaji z cyklu „Siedem grzechów głównych” jest zagadką. Kaja nie udostępnił fotografii tych rzeźb. Wystawa jest więc wielką niewiadomą.

A co wiadomo? Otóż niewątpliwie owych siedem grzechów głównych to temat wielce plastyczny i rzeźbiarski. Co jak co, ale grzeszyć potrafimy malowniczo. A Kaja ma talent do pewnej wręcz przesady, do nasycania swoich rzeźb barokowym wręcz przesytem. Taki jest na przykład jego Chrystus. Rzeźba ta powstała na podstawie obrazu Matthiasa Grünewalda. I nawiązuje do średniowiecznych i barokowych motywów religijnych w sztuce europejskiej.

Przed wystawą „Siedem grzechów głównych” zadumajmy się chwilę nad rzeźbą Chrystusa Kaji i Grünewalda.


 

Chrystus Gracjana Kaji

Gracjan Kaja, o którym chcę tu opowiedzieć, rzeźbiąc Chrystusa dokonuje prawdziwego, wnikliwego studium cierpienia. A Droga Krzyżowa i jej zwieńczenie stanowią same w sobie różne stadia ludzkiego cierpienia. Kaja koncentruje się na samym akcie ukrzyżowania. Kulminacji bólu i rezygnacji. Jego Chrystus jest atletą. Mógłby być olimpijczykiem, a wisi na krzyżu. To nie jest wychudzony, słaby Żyd. Nie, nie. Chrystus Kaji to jest ciało greckie lub rzymskie. To helleński Rzym morduje swój własny, cielesny ideał. To Rzym unicestwia i ducha, i ciało.

Dramaturgii Chrystusa Kaji dodaje to, że z grymasu twarzy, z napięcia członków ofiary krzyża wynika jednoznacznie, że ten człowiek i Bóg jeszcze jest żywy i się zmaga. Nie jest jeszcze po wszystkim. Cierpienie trwa. Sytuacja jest już beznadziejna, ale zmaganie nie jest zakończone. Naturalizm tej sytuacji może budzić estetyczny opór widzów, taki sam jak film Mela Gibsona, w którym cierpienie Chrystusa zostało przedstawione ze wszystkimi wstrząsającymi szczegółami. Nie jest to jednak błąd obu tych artystów, to zamierzone działanie twórcze, które ma widza i świadka odwieść od pochopnej ucieczki w stronę teologii, czyli słów. Co byśmy bowiem nie mówili, cierpienie, śmierć i zbawcza misja Chrystusa tracą na swej dramaturgii podczas każdej mszy świętej, debaty teologicznej czy także inscenizacji Drogi Krzyżowej. Powszednieją. […]

Chrystus Kaji jest dany realnie, żadnej przesłony między nami a nim. Żadnej pociechy ani ułatwienia. Nie ma co, to sztuka dla ludzi o mocnych nerwach. Nawiązująca do sztuki ludowej, ludowych Chrystusów, targanych konwulsjami bólu. Ludowa bowiem umysłowość, z racji obcowania ze śmiercią choćby zwierząt, a także ludzi często pozbawionych elementarnej pomocy medycznej, to umysłowość naturalistyczna. I Gracjan Kaja, człowiek przecież z miasta, jest dziedzicem tej wyobraźni i wrażliwości. […]

Krzysztof Derdowski

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start