Autonomiczny obraz świata

Z cyklu "Comploratio", technika własna, 100×70 cm, 2013–2014. Z cyklu "Comploratio", technika własna, 100×70 cm, 2013–2014. Fot. Jarosław Sankowski

Dorota Jajko-Sankowska zajmuje się malarstwem i rysunkiem. Pracuje na stanowisku profesora w Zakładzie Rysunku na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Artystka nieraz wystawiała swoje prace w Bydgoszczy. Ostatnio miało to miejsce w Galerii Wspólnej, od 9 października do 7 listopada 2014 roku, gdzie zobaczyliśmy cykl malarskich rysunków pt. Comploratio, powstały jesienią 2013 i na początku 2014 roku. Tytuł wystawy oznacza lament i żal po stracie. Chcę wrócić do tej prezentacji, ponieważ dobrze charakteryzuje twórczość Doroty Jajko-Sankowskiej, którą można określić jako konsekwentnie bezprzedmiotową. Poza tym cykl nadal eksponowany jest w różnych miejscach w Polsce. Najbliższe wystawy, uzupełnione o nowe prace, odbędą się w 2016 roku w Łodzi i Sanoku.

Cykl Comploratio zwraca uwagę spokojną kolorystyką ugrowych, brunatnych, ziemistych, błękitnych, niebieskich i granatowych szarości. Materiałem jest tu barwny tusz, kostka woskowa, pozostawiająca ślad tłustej i intensywnej kolorystycznie woskowej kredki, bejca oraz półprzezroczyste i lśniące lazury. Pokrywa on płaszczyznę białego kredowego papieru, który utwardzony zostaje przez wosk na pewnym etapie pracy. W różnym stopniu kolor wnika w idealnie gładką i błyszczącą powierzchnię podłoża. Jej czysta biel istnieje tu na prawach każdego z kolorów. Barwa ma wiele odsłon waloru, od konkretnego nasycenia do jedynie śladów przetarcia.

Na różne sposoby zaznacza tu swoje istnienie linia. Łagodnie odbita, wyłania się spod kilku warstw koloru. Drąży go, jako wydrapane szczeliny, czasami aż po biel kredowego gruntu. Kolor jest rytmiczne i precyzyjnie drenowany. Barwę miejscami pokrywają cierpliwe spękania. Nawodnione pola koloru, o linearnych, drżących i rozmytych granicach, rozrastają się w żyłkowania i nakrapiania. A z nagromadzenia grudek woskowej masy powstają ekspresyjne płaszczyzny i linie. Jednak charakter tych prac zdecydowanie określa barwna plama. Stopniowo pogłębiana, oddaje coraz dalsze przestrzenie nieba. Z jej nawarstwienia natomiast budowana jest lśniąca, dojrzała w nasyceniu, żywiczna faktura.

Obecność barwy i jej relacja z podłożem to jedno, inną ciekawą kwestią jest sposób naniesienia barwy na płaszczyznę. Oto poznajemy rozdrobnione pociągnięcia pędzla oraz ślad miękkiej i równej powierzchni wałka. Ale okazuje się, że to tylko zręczne naśladownictwo tych narzędzi, uzyskane przy użyciu rakla, czyli przyrządu usuwającego nadmiar farby. Na pewno natomiast patrzymy na monotypię. W przypadku tej prostej grafiki matrycą może być tkanina zamoczona w barwniku, której wzór przeniesiony zostaje na papier. Jeszcze gdzie indziej kolor rozlewa się swobodnie, co przypomina akwarelę. A to na pewno nie wszystkie możliwości i narzędzia, dzięki którym barwa staje się tworzywem dla specyficznego rysunku lub grafiki w atmosferze malarstwa.

Wiele technicznych zabiegów służy wyeksponowaniu barwy. W nieokreślonych, fascynujących granicach jej świata autorka spełnia swój zamysł. Skupia uwagę widza na poszczególnych pracach, ich fragmentach, a także na wzajemnych związkach i przeciwieństwach, które się dopełniają. Właśnie dokonując porównań, zyskujemy wiedzę o różnych możliwościach. Dorota Jajko-Sankowska prowadzi więc nas drogą analizy, chcąc wyostrzyć zmysł obserwacji i pogłębić wyobraźnię.

Technika jest podstawą dla zaistnienia obrazu. Krążymy wokół tej pozornie oczywistej prawdy cały czas, oglądając Comploratio. Artystka nadaje jej częściom składowym, takim jak kolor, walor, faktura, podłoże, narzędzia i sposób operowania nimi, odrębną wartość. Eksponuje je. Patrząc na te obrazy, widzimy jasno, że od techniki zależy wszystko, i to dosłownie. Określa ona formę oraz charakter pracy, buduje interpretacje literalne, a więc i symboliczne, wpływa też na emocje i wrażenia widza. Dorota Jajko-Sankowska przekazuje nam myśl, że sama technika, i wynikające z niej bezpośrednio środki artystycznego wyrazu, jest godna uwagi i „zobrazowania”.

A jak można opisać to, co jawi się na tych bezprzedmiotowych pracach jako przejaw naszego „wpatrzenia się” oraz ulegania śladom sugestii autorki? Barwne płaszczyzny i przestrzenie, ekspresyjne linie, przetarcia, rozdarcia i spękania mogą przywodzić na myśl zaczątki pejzażu, czemu sprzyja naturalna kolorystyka. Odnajdujemy też przyczernione, nieco nadpalone szczapy drewna. Fragmenty już nieczytelnych zwojów egipskich papirusów odnalezionych gdzieś na pustyni. Jest też bardzo cienkie bawełniane płótno, które wyraźnie oglądamy pod światło. Zniszczone i przebarwione, z zakłóconym biegiem wątku i osnowy, przypomina bandaż z zapisaną na nim historią cierpienia.

Cykl Comploratio, w którym ukryty jest żal nad przemijaniem świata, wyraża jednocześnie zachwyt jego kruchą urodą i bogactwem form. Dorota Jajko-Sankowska mówi nam o tym subtelnie, korzystając z podstawowych środków technicznych, ale wydobywa z nich wszystko, co tylko możliwe. Doprowadza do sytuacji, w której zyskują one niebywałą samodzielność i siłę. Cykl jej malarskich rysunków przypomina trochę pięknie skomponowaną mapę topograficzną. Widzimy ją pierwszy raz. Każdy kolor, walor i linia znaczą niepoznany do tej pory obszar. Budują na naszych oczach obraz świata, obejmujący głębiny morza i górskie szczyty malarskiej wyobraźni.

 

Działy:
Więcej z tym numerze: Pamiętam, więc jestem »

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start