Narracje miejsca, narracje czasu

Człowiek z małpą, 2011, jedwab, 185×110 cm Człowiek z małpą, 2011, jedwab, 185×110 cm Fot. archiwum Joanny Stasiak

W dniach 18 kwietnia – 17 maja 2013 roku, w Galerii Wspólna w Bydgoszczy, eksponowane były prace Joanny Stasiak. Wystawa „Odbicia” stanowiła okazją do zapoznania się, z rzadką w Europie, techniką malarstwa na jedwabiu. 

Profesor Joanna Stasiak jest dyrektorem Instytutu Edukacji Artystycznej Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. W 1996 roku założyła galerię „In Spe”, skupiającą twórców, którzy są przekonani o wartości poszukiwań w tradycyjnych dziedzinach sztuki, malarstwie i rysunku *. Zaprezentowano tu twórczość m.in. Janusza Kaczmarskiego, Jarosława Modzelewskiego, Tadeusza Boruty, Grzegorza Bednarskiego, a także Witolda Damasiewicza, Jerzego Wolffa i Marka Oberländera. Wyjątkowa była wystawa „Gwasze, akwarele, rysunki Andrzeja Wróblewskiego. Inedita”. Joanna Stasiak jest współautorką, wraz z Jackiem Antonim Zielińskim, podręczników z cyklu „Świat sztuki”, przeznaczonych dla uczniów szkoły podstawowej i gimnazjum. Artystka mieszka w Trękusie, na Warmii, gdzie organizuje malarskie plenery tematyczne (m.in. „Wielki Tydzień”, „Święci warmińskich kapliczek”, „Trękusowskie dell’arte”, „Bachantki”). Do udziału w spotkaniach zaprasza artystów reprezentujących różne dziedziny sztuki (Teatr Wiejski „Węgajty”) oraz pedagogów i studentów uczelni artystycznych.

Joanna Stasiak zajmuje się malarstwem olejnym, pracuje również w technice akrylu i tempery. Od kilku lat maluje na jedwabiu. Tworzy malarskie cykle, wynikające z analizy kilku tematów (postać we wnętrzu, pejzaż, martwa natura) oraz motywów, zaczerpniętych z Biblii i Mitologii (Odyseusz z Argosem, Bachantki, Łazarz, Pieta, Krzyżmak). Inspiracją jest dla niej poezja (cykl portretów Poetom rosyjskim) i filozofia, a także, w sposób szczególny, pejzaż i sztuka Warmii.

Malarstwem na jedwabiu zainteresowała się w Indiach. Materią malarską jest tutaj specjalny rodzaj farb do jedwabiu. Malując pędzlem, swobodnie i w skupieniu, artystka wydobywa zawarte w barwach bogactwo tonów. Następnie, przy udziale środków chemicznych, po odpowiednim czasie, uzyskuje żądany i już utrwalony kolor. Proces twórczy przynosi pewne skojarzenie z tradycyjną grafiką, dopełnioną o wyobrażenie barwy. Obrazy Joanny Stasiak są kontrastowe, intensywne i bogate kolorystycznie, a formy – plastyczne, niekiedy wręcz rzeźbiarskie. Patrząc na to malarstwo z innej strony, zauważamy podobieństwo do akwareli. Plamy barw są rozmyte i świetliste. Wrażenie to wzmacnia jeszcze szczególny podkład: cienki, falujący, lekko zmarszczony i podatny na światło – jedwab. Walory wizualne obrazów, będących źródłem tak różnych skojarzeń – ze względu na ich specyficzną technikę i wynikającą stąd formę – podkreślała ekspozycja w Galerii Wspólna. Płachty jedwabiu zawieszone zostały w pewnej odległości od ściany lub wyżej – u sufitu.

Joanna Stasiak mówi otwarcie o szacunku i podziwie, jaki żywi dla dawnego malarstwa. W 1998 roku, będąc stypendystką paryskiej „Kultury”, czyli Fundacji na Rzecz Pomocy Niezależnej Literaturze i Nauce Polskiej, wyjechała do Paryża. Dwumiesięczny pobyt poświęciła na interpretację ostatniego obrazu Nicolasa Poussina, Apollo zakochany w Dafne (1664), który znajduje się w Luwrze.

Na wystawie malarka zaprezentowała serię obrazów z motywem obelisku oraz kamiennych głazów. Daleka perspektywa wskazywała na spokojny, bezludny pejzaż. Formy te, swoim usytuowaniem, sugerują często prymitywną bramę. Skierowane ku niebu, dyktują wertykalną kompozycję Wyobrażone obeliski, głazy, a także góra o zielonym zboczu, wyłaniająca się zza pobielonej architektury, przypominają, że „na początku czasu” stanowiły one miejsca święte, gdzie oddawano hołd Naturze. Ukrytym w niej, a potem spersonifikowanym siłom, wobec których człowiek czuł się istotą kruchą i przemijającą. W tych tworach przyrody, wydobytych spod ziemi i z niej narosłych, tkwi myśl o monumentalnej i sięgającej nieba świątyni, od zigguratu po bazylikę.

W pozornie realnym pejzażu, który jest wspomnieniem początku cywilizacji, zjawia się kruk. Na tyle prawdopodobny i zwyczajny, co te kamienne bramy na pustkowiu. Nie wydaje się być krukiem Apollina z Delf, zwiastującym złe wieści. Wyobrażony tutaj, przylatuje o żółtawo-zielonym poranku, gdy widoczne w oddali pola są jeszcze lekko wilgotne od rosy. I o szaro-fioletowym zachodzie, kiedy czarne cienie opadają ciężko i głęboko. Ptak pojawia się w bramie, w ostatniej, mocnej plamie światła. Zawsze trzyma w dziobie chleb, mały jęczmienny placek. Co tu robi? Dokąd leci? Może jest posłańcem Jahwe, karmiącym na pustkowiu proroka Eliasza?

Z biblijnej pustyni – miejsca osamotnienia, cierpienia, medytacji, dojrzewania w wierze i powołaniu – docieramy do Rzymu. W interpretacji Joanny Stasiak, jego horyzontalne weduty rozciągnięte są na linii czasu. Budowle piętrzą się, jak wieki tradycji, zawieszone pomiędzy niebem a wodami Tybru. Łuki niezliczonych mostów łączą odległe segmenty miasta. Zgeometryzowaną architekturę wyraźnie kształtuje światło i cień. Bryły, powstałe z materii zgaszonych pomarańczy, brunatności, fioletów i ugrów, uzupełnionych o zieleń, mają swój ciężar. Przedstawienia te równocześnie zawierają element impresji, którego budulcem kolorystycznym są granaty, wyciszone niebieskości i turkusy. Znacząca kompozycyjnie i kolorystycznie przestrzeń nieba, z przepływającymi obłokami, odbija się w rozległej, zmarszczonej na podobieństwo mokrego jedwabiu, płaszczyźnie wody. Ta, przyjmuje w siebie kształty i kolory nabrzeża, przyczyniając się do wrażenia rozmycia masywności i stabilności wizerunku Wiecznego Miasta.

Odrębny cykl tworzy, powtarzany, motyw człowieka z małpą. Kolejne malarskie ujęcia coraz bardziej go eksponują. Przechodzimy więc drogę od pejzażu ze sztafażem, przez nieco symboliczne wyobrażenie tresera, pochylonego nad zwierzęciem, aż po znakomity, samodzielny… wizerunek małpy.

Człowiek z małpą widziany jest w pejzażu, na tle teatralnej architektury. Stoi blisko bramy, prowadzącej do wyludnionego miasta, w przenikliwym, złoto-pomarańczowym świetle późnego popołudnia. Przypomina jedną z wielu charakterystycznych postaci, znanych z grafik i rysunków Giovanniego Battisty Piranesiego. Odnaleziony na placu, wśród przechodniów, na urbanistycznej weducie Rzymu lub dostrzeżony w topograficznym pejzażu, pomiędzy malowniczymi ruinami, pochłanianymi przez bluszcz. Cały czas był gdzieś, w gronie bachantek i satyrów, pasterzy z owcami, tajemniczych zakonników, chłopów, podróżnych i włóczęgów. Wydobyty z tłumu – przez uważne spojrzenie – stoi teraz sam w ascetycznym krajobrazie, albo w nieokreślonym wnętrzu. Jest częścią fantazji, namalowanej barwnie i lekko. Inspirowanej antyczną mitologią, sielanką i komedią dell’arte. Stoi na scenie, podobnie jak u Poussina. Ale ta, skromna i znacznie mniejsza, pozbawiona jest etosu bohaterskich czynów i moralnego przesłania.

Wiele malarskich kompozycji Joanny Stasiak zamkniętych jest w kształcie łuku lub koła. Sugeruje to zaglądanie w głąb innej rzeczywistości, wykreowanej przez artystkę. Godna uwagi jest oryginalna technika malarstwa na jedwabiu. Artystka znakomicie wykorzystuje jej atuty dla konsekwentnego kształtowania własnej formy w obrazie i symbolicznego zilustrowania archetypów.


* Cytat z: www.in-spe.art.pl

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start