Otwarcie wystawy obrazów i grafik Jana Kaji i Jacka Solińskiego pt. „W tle”

Wystawy | 
18:00, czwartek, 20 marca 2014
Jan Kaja, Poczekalnia, akryl 2011 Jan Kaja, Poczekalnia, akryl 2011

Spojrzenie POZA

Oglądając obrazy Jana Kaji oglądamy zarazem drogę, którą przebywa jego artystyczna świadomość w poszukiwaniu wartości najistotniejszych, zarówno plastycznych jak i duchowych. Twórczość Janka jest zapisem wrażliwości niezwykle aktywnej, próbującej przekazać w kolejnych aktach twórczych horyzont rzeczywistości empirycznej.

W poszczególnych realizacjach zdają się odzywać zarówno reminiscencje naturalizmu, barokowego luminizmu, jak też surrealizmu, istotne jest tu bowiem wyzwolenie wyobraźni niezwykle bogatej, kreatywnej i penetracja sfer pozaracjonalnych, jednak w przeciwieństwie do surrealizmu malarstwo to poddane jest dyscyplinie i nieustannie stymulowane przez myśl, która wszelkie, nawet najtrudniej uchwytne irracjonalne impulsy stara się sytuować w kręgu symboliki chrześcijańskiej. Dlatego najczęstszym motywem przedstawieniowym jest tu człowiek: człowiek strapiony, cierpiący, utrudzony poszukiwaniem swego miejsca w świecie, wreszcie człowiek spragniony bliskości Chrystusa.

Kaja nawet tam, gdzie samo przedstawienie wydaje się zakorzenione w empirii, stara się pomieścić sugestie metafizyczne. Ich symbolem jest tu światło, które wyróżnia poszczególne elementy, rozświetla je, wydobywa z mroku, porządkuje, stwarza. W owych obrazach wyróżnia zwłaszcza twarze i dłonie. Twarze, ponieważ ich wejrzenia kierują uwagę odbiorcy w stronę świetlnego źródła, w stronę tego, co istnieje POZA, dłonie, ponieważ w nich właśnie kumuluje się żywa ekspresja, to one wyrażają głębię modlitewnego skupienia, czasem radość, częściej jednak rozpacz i bezradność. I takie hierarchizowanie elementów przedstawienia determinuje ich formę. Stąd też świadome deformacje postaci, wydłużenia, zbliżenia, skróty. Zabiegi techniczne tworzą określone reguły odbioru, koncentrują uwagę wokół wyróżnionych elementów, skłaniają do symbolicznej interpretacji, pomagają w odkrywaniu znaczeń, pozostawiają jednak również poczucie, że przedstawiany przez artystę świat pełen jest zagadek, niedopowiedzeń, subtelnych intuicji, których do końca zgłębić niepodobna.

Piotr Siemaszko


(…) Jacek Soliński już od kilku lat realizuje malarski cykl „Opiekunowie czasu”. Jego intencją jest przypisanie każdemu z 365 dni roku wizerunku Anioła. W ten sposób przekazywana jest myśl o stałej i miłosiernej obecności Boga w życiu człowieka, u którego przecież nawet włosy na głowie wszystkie są policzone (Łk 12,7). Każdy dzień stanowi całość i jedność, zamkniętą w ramach czasu. Każdy jest inny i ważny. Żaden się nie powtórzy. Dni przepływają, przeplatają się w świetle, mroku i różnorodności zdarzeń. Myśli te przekazuje Jacek Soliński, nadając niepowtarzalną formę plastyczną każdemu ze swoich Aniołów – opiekunów czasu. Każdy z nich, przypisany do dnia, posiada własną osobowość.

W interpretacji artysty, wizerunek Anioła jest portretem. Nie rozpoznajemy na nim twarzy, nie dostrzegamy dłoni z atrybutami. Postać przemawia do nas ciepłą albo chłodną tonacją barwną. Jej charakter określa (akrylowa) intensywna żółć, pomarańcz, fiolet, amarant, głęboka zieleń, błękit, granat, makowa czerwień albo turkus. Niezmierne jest bogactwo szarości i tonów pastelowych, z których każdy zawiera w sobie ślad barwy. Anioły ukazują się patrzącemu w nieokreślonej przestrzeni. Raz wyraziście z nią kontrastują, kiedy indziej potrzebują czasu, aby się w niej zmaterializować. Aniołowie przenikają, albo łagodnie spływają w obszar naszego widzenia, czyli kadr obrazu. Czasami jawią się nagle, w błysku barwy, rozświetlając mrok. Anielskie wizerunki powstają z abstrakcyjnych, ekspresyjnych pociągnięć pędzla, ujawniających czasem powierzchnię płótna, i z precyzyjnie naśladowanych form natury. Budulcem są też barwne, fakturalne plamy, którymi artysta powoli i konsekwentnie wypełnia pustkę obrazowego kadru, kształtując niebiańską sylwetkę. Postacie Aniołów tworzą zagęszczone fale powietrza, albo wody, szczapy drzewne, płomienie, delikatne roślinne wici i jubilerskie granulacje, barwne światła rozjarzone do białości, jędrne pędy i młode liście oraz doskonałe bryły kryształów. Ich dziwna cielesność powstaje na naszych oczach z barwnych płytek mozaiki, ostrych witrażowych odłamków i gęstych stróżek miodu albo żywicy. Także z migotliwych znaków, charakterystycznych dla multimedialnej cywilizacji. Wszystko to wskazuje na łączność Aniołów ze światem natury i kulturą zbudowaną przez człowieka.

Portret Anioła? Niezwykłe. Przypomina to próbę sportretowania ludzkiej duszy. Ta przecież też ma swoją osobowość i historię. Wywiedziona z nieba, przybrana w ciało, a ukształtowana poprzez nasze życie, które wyznacza jej dalsze losy – w Wieczności.

Hanna Strychalska

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start