BIK

Wysokie „c” zza kulis

XXV Bydgoski Festiwal Operowy spełnił, jak na jubilata przystało, ocze­kiwania tak miejscowej publiczności, jak i zagranicznych artystów. Ci ostatni chwalili sobie – co dyr. M. Figas z satysfakcją podkreślał – zaplecze techniczne bydgoskiej sceny, potrafiące sprostać najwymyślniejszym pomysłom inscenizacyjnym zaproszonych na festiwal spektakli. Symbolicznym ukoronowaniem tej maestrii było to, że zespół techniczny naszej opery poradził sobie, rzec można, śpiewająco z samym... Herculesem – i to w na­der wymagającym, bo niemieckim, wcieleniu.

Działy:
Bartłomiej Siwiec

O wybitnym przedwojennym krytyku literackim, eseiście i dramatopisarzu Karolu Irzykowskim napisano już sporo. Nie wszyscy jednak wiedzą, że literatura nie była jedynym polem zainteresowań znanego krytyka. Otóż Irzykowski miał jeszcze inną pasję – świetnie grał w szachy, a nawet w latach 1904–1914 był jednym z silniejszych polskich szachistów. Dowiedziałem się o tym z książki Mirosławy Litmanowicz i Tomasza Lissowskiego Karol Irzykowski. Pióro i szachy

Działy:
Szymon Andrzejewski

Całkiem niedawno byłem na koncercie. Nic niezwykłego – w tej pracy to raczej konieczność, a w większości przypadków również przyjemność. Tutaj przyjemnie było niewątpliwie, bo zespół świetny i tryumfy święcący, i nawet mi się podoba. Niestety przed koncertem byłem na robocie. W tym samym miejscu, co koncert, bo chciałem przepytać, jak to jest być bożyszczem i kłaść łany serc niewieścich pokotem. Niestety natomiast dlatego, że u wejścia do przybytku zostałem zaatakowany przez panią pytaniem, czy już urzędnik przybył węszyć i sprawiać, żeby koncert następny odbył się w miejscu mojej pracy. Zasadniczo nie węszę, bo to zajęcie dla ogarów, a ja jestem kundel. Zasadniczo byłbym ciężkim idiotą, gdybym nie chciał sprawić występu w miejscu pracy mojej, bo salę mamy świetną, a zespół w takim anturażu dałby publiczności mnóstwo doznań ekstatycznych. Słowa ze strony pani padały niewybredne i sugerowały gorszy dzień lub rok, a w ich potoku padło w końcu pytanie: „A ty lubisz miasto?”. Wiem, że nie chodziło o twór urbanistyczny, tylko kolokwialnie tak nazywane władze municypalne (dla jasności – tych, co znam dobrze, to lubię, a tych, co nie znam dobrze, to albo nie znam z powodu, albo nie znam dobrze po prostu, więc nie mam zdania), ale jednak zasiało to w glebie mojego zwietrzałego mózgu ziarno. Ziarno podlane w dniu pisania tego felietonu wodą milczenia, jaką zrosiła je inna pani, zawieszając się na trzydzieści sekund po usłyszeniu pytania: „Za co lubisz Bydgoszcz?”. Skoro podlano, skoro zroszono, to ziarno wykiełkowało. I zrodziło pęd dociekliwie pnący się ku słońcu, którym mogłaby być odpowiedź w kwestii następującej: Czy JA lubię miasto? To miasto? Czy jestem tu, bo chcę, czy jestem tu, bo nie mam innych możliwości na bycie? Nieoryginalnie więc będzie o Bydgoszczy w miesiącu, co do wyjazdów stąd nas nieuchronnie przybliża. 

Działy:

O Ogólnopolskim Konkursie Malarskim im. Leona Wyczółkowskiego z Jolantą Chmarą rozmawia Monika Grabarek.


Kto jest pomysłodawczynią, matką założycielką konkursu? Bo mam mocne poczucie, że to była jednak kobieta… Kiedy ta idea pojawiła się po raz pierwszy?
Będę nieskromna, ale sobie przypiszę ten tytuł. Zaczęło się wszystko od Roku Wyczółkowskiego, w 2012. Wtedy postanowiliśmy zrobić regionalny przegląd. A potem, dwa lata później, doszliśmy do wniosku, że warto ten pomysł kontynuować i rozszerzać. Tak odbyła się edycja już ogólnopolska w 2014, potem następna w 2016, bo postanowiliśmy, że to będzie formuła biennale. I tak w tym roku mamy kolejną ogólnopolską odsłonę konkursu.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start